Przed kilkoma dniami umieściłem na tej stronie tekścik o domniemanej treści rozmowy Ruperta Murdocha z premierem Jarosławem Kaczyńskim. W wielu postach ironicznie pytano mnie o to, czy posiadam stenogram tej rozmowy. Oczywiście nie posiadałem, ani nie posiadam. Jak się jednak okazuje, stenogram nie był do niczego potrzebny. Treść rozmowy była na tyle oczywista, że wystarczyło domniemanie. Nie tylko w kwestii tego, o co zabiegał Murdoch. Również interes drugiej strony został chyba zdiagnozowany poprawnie.
Przypomnę główną tezę: „…Oto IV RP nie ma najlepszej prasy w świecie. Telewizja Puls nie ma natomiast dostatecznej – do rozwinięcia w pełni skrzydeł – liczby częstotliwości naziemnych. Częstotliwościami dysponuje polskie państwo. Zaś Murdoch ma wpływowe media i potrafi oddawać je na usługi politykom (casus: relacje z operacji irakijskiej w FOX NEWS, która przez chwilę stała się amerykańską telewizją rządową). Trudno o bardziej oczywiste równanie…”
Żeby nie być gołosłownym zaproponowałem również metodę weryfikacji postawionej tezy: „…Jeśli moje równanie ma sens, to w mediach Murdocha powinna się w najbliższym czasie ukazać seria materiałów kreujących pozytywny wizerunek IV RP, prezydenta i premiera.”
Poniżej dowód (pardon: pierwszy z dowodów), że równanie było poprawne.
Aha, chciałbym dodać, że jako obywatel jestem zadowolony i dumny, że taka publikacja się ukazała. Czekam na następne.
The Times broni stanowiska Polski na ostatnim szczycie UE
10:43, 04-07-2007Zaktualizowano(ostatnia modyfikacja:10:43, 04-07-2007)
Z pozoru nieracjonalne i obstrukcyjne stanowisko braci Kaczyńskich na ostatnim unijnym szczycie w kwestii ważenia głosów w Radzie UE ma swoje uzasadnienie w finansach i historii - pisze publicystka "Timesa" Bronwen Maddox.
Według niej przypomnienie przez Jarosława Kaczyńskiego wojennych strat Polski uzmysławia, że "nie można beztrosko usuwać z pola widzenia historycznego dziedzictwa II wojny światowej". Maddox nie dziwi się też i temu, że status nowych krajów UE jest dla nich drażliwą kwestią, "bo jest ich więcej i są biedniejsze" (niż kraje przyjmowane do UE przed 2004 r).Publicystka przytacza dane Komisji Europejskiej, z których wynika, iż w rozliczeniach z UE, w 2005 r. Polska miała nadwyżkę netto w wys. 1,9 mld euro, ale jest to o wiele mniej niż w przypadku Hiszpanii (6 mld euro) i Portugalii (2,4 mld euro).Maddox nie wyklucza też, że polskie rachuby na objęcie polskich rolników pełnią dopłat w ramach Wspólnej Polityki Rolnej mogą się nie ziścić, jeśli zasady WPR zostaną zmienione, na co się zanosi."Polska i inne (postkomunistyczne) kraje nie mogą spodziewać się, iż dzięki UE doświadczą hiszpańskiej metamorfozy" - twierdzi.Przywołanie przez Jarosława Kaczyńskiego historii sprzed ponad 60 lat w kontekście negocjacji nad nowym traktatem Maddox nazywa niezręcznym, ale zauważa, iż wyrasta z poczucia krzywdy i służy przełamaniu unijnego tabu."UE, która powstała po to, by zamknąć rozdział zbrojnych konfliktów w Europie, zbyt często w dążeniu do politycznie poprawnej dyplomatycznej serdeczności traktuje te konflikty jako tabu" - ocenia brytyjska publicystka."Wprawdzie w Europie można dostać cappuchino od Dublina po Pragę, ale nie zaszkodzi, by od czasu do czasu przypomnieć sobie, że upadek żelaznej kurtyny nastąpił niedawno i że dla niektórych krajów nawet II wojna światowa wydaje się niedawną przeszłością" - podsumowuje "Times". (PAP)



Komentarze
Pokaż komentarze (20)