Jednym z oręży przeciwników Mariusza Kamińskiego były słynne przecieki z CBA i rzekome podsyłanie prasie stenogramów z podsłuchanych rozmów. Ma to być jeden z koronnych argumentów świadczących o stronniczosci szefa CBA i jego walce z rządem. Oczywiście za sprawę ochoczo zabrała się prokuratura, która rozpoczęła postepowanie w tej sprawie. Salon pieje z zachwytu.
Nie zdziwię się jednak, gdy pewnego dnia w jednozdaniowej notce przeczytamy, że postępowanie w tej sprawie umorzono. Czy bowiem jest pewne, że owe przecieki na pewno pochodzą z CBA ?
Oczywiście na pierwszy rzut oka tak wygląda. Mariusz Kamiński, lub ktoś z jego zaufanych osób, nie chcąc aby aferze "ukręcono łeb" podrzucił odpowiednie dokumenty gazetom. Wersja ta oczywscie została namaszczona przez obiektywne siły narodu na wersję jedynie prawdziwą, przez co Rzeczpospolita nazwana została wg. red. Stasińskiego z Gazety Wyborczej "drukarką CBA".
Nawet zwolennicy Kamińskiego raczej przyznawali, że jest to prawda. Ale, czy na pewno. Przede wszystkim materiał trafił do wielu osób w państwie. Oczywiście wytrawni znawcy wskażą pisowskich wicemarszałków jako źródła przecieku.
Ja postawię jednakże inną tezę - przeciek pochodził ze źródeł... PO. Do takiego stwierdzenia przekonuje mnie dzisiejsza rozmowa przeprowadzona w TVP Info ze Stanisławem Janeckim z Wprost, który na sugestie prowadzącego w sprawie przecieku zaoponował i zapytał czy jest on pewny ze pochodził on ze strony CBA. Nie potrafię bezpośrednio przytoczyć słów Janeckiego, ale sugerowały one inne źródło przecieku, zblizone bardziej do strony PO. Jako, że Wprost otrzymało/dotarło do dokumentów w sprawie afery stoczniowej myślę, że sugestie te wskazują rzeczywiste źródło, skąd pochodziły tajne materiały.
Tezę te potwierdzają dziwne ruchy wewnątrz Platformy, które wskazują na silne wewnętrzne tarcia, ba nawet wojenki o wpływy. Dymisje, przeciek o odwołaniu Schetyny czy też dziwne wypowiedzi w tv (np. Grasia przeciwko Gowinowi: "jeżeli Pan poseł nie czytał stenogramów to niech się nie wypowiada") moim zdaniem jedynie potwierdzają tę wersję. Myślę, iż po prostu rozpoczeła się walka o władzę w partii i schedę po Tusku, a któryś z platformianych wojowników postanowił użyć broni najcięższego kalibru. Wszyscy krzyczą o Kamińskim, a być może w rzeczywistosci przeciek do prasy to początek "naparzanki" w Platformie.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)