Dotychczas nie wiedziałem o tej wypowiedzi.
Redaktor Wiktor Bater podczas wejścia na żywo w Polsacie News w wiadomościach o godz. 18.55:
"Pierwszą informację o tym, że doszło do nieszczęścia otrzymałem telefonicznie od jednego z uczestników oficjalnej polskiej delegacji o 10.40 czasu lokalnego czyli o 8.40 czasu polskiego czyli praktycznie 4 minuty po katastrofie"
link do filmu (użytkownik grzchl):
http://www.youtube.com/watch?v=6ybqL9Uuw5Y&feature=related
Czy tak doświadczony dziennikarz mógł się tak pomylić? Reporterzy zazwyczaj starannie przygotowują się do wejść na żywo. Dodatkowo co ważne, jak wspomniałem Bater był przez cały dzień na miejscu. Zatem słyszał zapewne o "oficjalnej" godzinie katastrofy. Musiał zapewne sprawdzać godzinę połączenia na telefonie. Jeżeli zatem powtórzył informację wiele godzin po, to chyba musiał być pewny swego. Moim zdaniem odpada tutaj też kwestia stresu i zwyczajnego zdenerwowania - informację przekazywał pod koniec dnia, zatem pierwsze emocje już opadły. Zresztą ten człowiek wielokrotnie przesyłał korespondencje z wielu gorszych miejsc, bezpośrednio z rejonu konfliktów. Został nawet niegroźnie ranny w trakcie specjalnej relacji z ataku na szkołę w Biesłanie. Dodatkowo jest pewny tego co przekazuje, nie poprawia się itp. Trudno jest zatem wnioskować, iż pomylił godzinę 11 czasu miejscowego (oficjalna godz. katastrofy 10.56 + wspomniane 4 min) z 10.40.
Informacja ta, jak słusznie wskazuje autor filmu, korespondowałaby z dwoma innymi informacjami:
- informacją o opuszczeniu białoruskiej przestrzeni powietrznej o godzinie 10.20 czasu lokalnego
- informacją o telefonie Prezydenta do brata.
1. Jeżeli samolot rzeczywiście opuścił białoruską przestrzeń powietrzną o godzinie 10.20 czasu lokalnego (8.20 naszego), jak podawał TVN24, a na przelot do Smoleńska potrzebował kilku minut, to godz. 10.40 jest bardziej wiarygodna - czyżby pilot około 30 minut krążył wokół lotniska ? Wątpię, zwłaszcza, że wiedział o opóźnieniu. Dodatkowo mówi się o max. 3 wykonanych kręgach wokół lotniska. A jeżeli jest prawdą to co mówił kontroler, że samolot zrobił tylko jeden krąg, to patrząc na oficjalną godzinę katastrofy rzeczywiście powstaje dziura czasowa.
2. Godzinę potwierdza informacja o tym, iż o godz. 8.20 Prezydent dzwonił do brata, z informacją, iż za kilkanaście minut lądują.
Adam Bielan w Dzienniku: "Jak zobaczyłem prezesa na żywo i zaczęło to do mnie docierać, że prezydent nie żyje, ja się zupełnie rozkleiłem. Prezes trzymał się dobrze. Zaczęliśmy rozmawiać. Drugi raz się rozkleiłem, jak prezes powiedział, że o 8:20 rano dostał telefon od prezydenta - z telefonu satelitarnego, z pokładu… Prezes pytał, czy już wylądowali. Prezydent odpowiedział, że nie, że lądują za kilkanaście minut. To było - jak rozumiem - dwadzieścia kilka minut przed katastrofą."
Proszę zresztą zwrócić uwagę na dziwną rzecz w tym artykule. Bielan wyraźnie mówi o godzinie 8.20 jako czasie wykonania telefonu i o tym, iż było to 20 minut przed katastrofą. Natomiast dziennikarze zupełnie to pomijają pisząc powyżej:
"Prezydent Lech Kaczyński dzwonił do swojego brata o godzinie 8.20 z pokładu TU-154 - powiedział w RMF FM europoseł PiS Adam Bielan. Do tragedii doszło 36 minut później."
link do artykułu: http://dziennik.pl/katastrofa-smolensk/article584833/Prezydent_dzwonil_do_brata_przed_smiercia.html
Bielan mówi zatem coś zupełnie innego niż wersja oficjalna (potwierdza tutaj wersję Batera), a zupełnie się to pomija.
Są zatem poważne rozbieżności w podstawowej kwestii, czyli czasu wypadku. Mamy wersję oficjalną, oraz przemilczaną wersję nieoficjalną. Pytanie która jest prawdziwa ? Jeżeli nieoficjalna, dlaczego się nas oszukuje i co ewentualnie wydarzyło się podczas brakujących 20 minut ? Bardzo ważnym byłoby także ustalenie, od kogo W. Bater otrzymał informację o wypadku, kto do niego dzwonił ?
P.S. Nie wiem czy będzie to SG, zatem proszę o przesyłanie i kolportowanie linka.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)