Czy tylko niegłupi?
My, jako jamnik sam w sobie na wychodźstwie, jesteśmy odcięci od plotek, wiarygodnych opowieści i jedna pani drugiej pani. Ino, że Kaczor dudnił, że wiedziały trzy osoby: On, Ziobro i Kamiński. Aż raptem Kaczor deliberuje, czy Kaczmarek wiedział jeszcze jako prokurator, czy już jako minister. I kto tu przecieka? Bo Miłościwie Panujący po prostu, na psa urok, łże.
Andrzej L. gaworzy, że PiSuary w następnej kolejności poświęcą swojego.
Poleciał Kaczmarek, taki niby swój, ale nie swój, bo gdyby swój poleciał, to by wziął Miłościwie Panującego Lechujarka 0,5a ze sobą. A dlaczego? Pytałem o pewne sprawy, o pewne fakty, które znałem i zostały mi te fakty inaczej przedstawione, niż z całą pewnością zostało to ustalone - mówił J. Kaczyński na środowej konferencji prasowej w Gdańsku. Więc wygląda na to, że wyciekło Ziobro, ale w ofierze złożono Kaczmarka, tak mu było pewnie PiSane. I nie twoje zeznania są miarodajne, a przedstawienie faktów - co ciekawsze, na etapie dochodzenia, bez sądowej oceny zebranego materiału, Miłościwie Panujący feruje wyroki. Ja mogę się mylić, ponieważ dla mnie jest już niesprawiedliwością, że kości chadzają po padole przykryte pierzem.
Miłościwie Panujący Lechujarek 0,5b wziął winę na siebie, przyobiecał poprawę - że niby już się nie będzie mylił przy rozdawaniu ministerialnych tek - i poPiSał się swoim, nowo zareceptowanym talentem dowcipasa. Wyszedł przy tym jak ciul z blogu kolegi Leskiego i wetknął drabowi skoroszyt z bumagą na urząd w rękę - zarejestrowane czkającą kamerą służbistego borowika.
I wygląda na to, że Andrzej L. jest wiarygodny albo tylko niegłupi. Przynajmniej w tych Klewkach.


Komentarze
Pokaż komentarze