czyli co się wczoraj stało.
Ano niewiele i zarazem prokuratura kryjąc tzw. służby dała zwyczajnie d...
Ponieważ okazało się, że harcerzyki nic nie wiedzą, ale za to od miesięcy na polityczne zlecenia śledzą z innych powodów różnych ludzi. Wiedzą tylko - na podstawie licznych kamer - że kilku panów spotkało się. Ale o czym rozmawiali, tego nie wiedzą i to tak ich wkurza. Gdyby wiedzieli, zapuszkowaliby całe towarzystwo bez gadania. Tzn. podejrzani rozmawiali o d... Maryni, a to nie jest karalne. A że byli już wcześniej śledzeni, świadczy nagonka na posła Woszczerowicza, która następnego dnia wybuchła. Nie wierzę w supermózgi policji i prokuratury, którzy w przeciągu jednego dnia z niczego wiedzą, kto z kim, o której godzinie spotkał się w prawie dwumilionowym mieście. Chyba , że mają Pytię na etacie.
Cyrk z prezentacją PowerPoint, trasą przejazdu Kaczmarka przez miasto (w trakcie przejazdów nic się nie działo, więc takie szkice są g... warte i służą tylko durnie robionej propagandzie), cytatami z podsłuchów telefonicznych (były na to sędziowskie pozwolenia?) było tak cieniutkie i nic nie warte, co potwierdziło wypuszczenie "podejrzanych" na wolną stopę.
I jeśli ja, dziennikarzyna z bożej łaski w dalekim Bonn, kapuję, że to o coś zupełnie innego chodziło i chodzi, to wielu innych, mądrzejszych ludzi też się w tej śmierdzącej aferze połapie i zareaguje.
W każdym razie radzę wszystkim, po podaniu ręki takim Kaczyńskim lub Ziobrze i jego podwładnym, przeliczyć palce.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)