przypomniały się jamnikowi międzywojenne czasy (on to ma w genach, jak zew krwi) jak to razu pewnego, zaszedłszy do "Ziemiańskiej", Franc Fiszer (ozdoba wykształciuchów wszelakich proweniencji i czasów - od od gęsi kapitolińskich aż do kaczorów żoliborskich) zagaił:
- W Warszawie jest siedemdziesiąt tysięcy oszustów (albo coś z tego rodzaju - dla jamnika kanalia jest kanalia).
Na to jeden z obecnych przerażony dokładnym rachunkiem:
- Słuchajże Franz, a jakby policzył i zabrakłoby kilkuset...?
- Nie szkodzi, dobierze się z uczciwych!
Jamnik ziewnął, ze smakiem wylizał se po ogonem, przytulił się ze smakiem do ślubnej i kimał dalej...


Komentarze
Pokaż komentarze