To tak na marginesie ostatnich wywiadów i zachowań dwóch kurdupli, którzy nie mogą darować narodowi porażki.
Pisze Joanna Lichocka w Rzepie:
"Dwa dni czytania. Rzeczpospolita tak późno oddaje im hołd. To suma tysięcy tragedii rodzin inteligenckich, urzędniczych. Polskich."
W PiSiej gwarze - wykształciuchy... ale jak trzeba pompy i narodowego zadęcia, to są dobrzy. Lechujarek zawłaszcza pośmiertnie oficerskie dusze dla PiSu.
Partyjny prezydent jest już tylko karykaturą urzędu. Swoim obrażalstwem obnaża tylko małostkowość swojego ziemskiego pobytu i spycha istotę społeczności do piaskownicy, w której jego braciszek jakoby nigdy nie był.
Jedna kompromitacja za drugą: jeśli to prawda, że służby podsłuchiwały ministrów, i prezydent używa tego łajna jako argumentów w politycznej nagonce na byłego faworyta, to powinien zrezygnować z i tak wątłego tytułu profesora jurysprudencji, do którego nigdy nie dorósł.
Moralne bankructwo Kaczorów zapala świeczkę nawet przed Wałęsą.
Ale jamnik ma i tak ważniejsze sprawy przed snem...


Komentarze
Pokaż komentarze