Na poczatku listopada mialem okazje byc w hajfskim porcie. Od dawna chcialem poznac to miejsce, gdzie pracowal M. Hlasko...
Hajfa przypomina mi Gdynie. Ma podobna liczbe mieszkancow, jest zielona bujna roslinoscia i wielobarwna ludzmi, ma niepowtarzalny klimat portowego miasta do ktorego zawijaja statki z calego swiata.
Szescdziesiat lat temu z Europy plynal do mandatowej Palestyny statek Exodus z 4500 zydami na pokladzie. Ocaleni z Holokaustu, plyneli z nadzieja staniecia na bliskiej ich duszy ziemi. Zostali otoczeni i brutalnie zmuszeni przez marynarke brytyjska do zawrocenia do Marsyli. A dalej do Hamburga...
Wielu nie wytrzymalo. Widok Hajfy z morza, bliskosc gory Karmel na ktorej rozegralo sie tyle waznych spraw w dziejach narodu zydowskiego oraz perspektywa powrotu na ziemie, ktore zadaly im tyle bolu i cierpienia byl nie zniesienia. Skakali do morza...
W 2007 roku z portu w Larnace na Cyprze wyplynal statek z 350 zydami na pokladzie. Dla upamietnienia tamtego tragicznego rejsu przyplyneli do Izraela. Przyplynelo na nim wielu imigrantow z Francji...
Staneli w hajfskim porcie. Na lad zeszli witani hucznie przez wladze miasta, organizacje spoleczne i media.
Nikt ich nie zawracal.
I pomyslalem sobie, robiac zdjecia tym ludziom, ze dobrze jest miec swoj port na ziemii do ktorego mozesz bezpiecznie zawinac...


Komentarze
Pokaż komentarze (7)