54 obserwujących
97 notek
257k odsłon
  3194   0

Nie zdążyłam zostać mamą.....

Nowa kampania Fundacji Mamy i Taty robi furorę. 31- sekundowy spot, prosty i spokojny, poruszył masę ludzi. Fundacja ruszyła ze swoją kampanią, a w internecie, i nie tylko, zawrzało.

Widzimy kobietę, w wieku około 40 lat, w pięknym, stylowym i drogo urządzonym domu. Kobieta rozgląda się z uśmiechem dookoła, a w tle słyszymy jej myśli: "zdążyłam zrobić karierę, pojechać do Tokio i Paryża, kupić mieszkanie, wyremontować dom." I nagle uśmiech znika z jej twarzy, patrzy przez okno, a głos mówi: "Nie zdążyłam zostać mamą." Po policzku kobiety spływa łza.

To wszystko.  A potem następuje burza. Ale już nie w spocie, ale wśród tych, którzy obejrzeli.

Podnosi się mnóstwo głosów, że kampania obraża kobietę, redukuje ją tylko do roli reproduktorki, potępia rozwój zawodowy kobiet itp.

Ja nie będę się teraz rozwodzić nad tym, czy kampania jest słuszna, czy głupia i szkodliwa, czy odzwierciedla rzeczywiste problemy, czy faktycznie wywołuje poczucie winy u kobiet. Nie będę teraz rozwodzić się nad kwestią braku mężczyzny w tym spocie i pominięcia jego roli. Wiem tylko, że moje koleżanki, które odżegnywały się przez lata od dzieci, rodziny, stabilizacji życiowej, odpowiedzialności, po 35 roku życia w panice starały się o potomstwo, bo zaczął im tykać coraz głosniej zegar biologiczny. Zresztą nie wiem, czy to przez ten zegar, czy przez coś innego. Faktem jest, że kilku z nich się udało i obecnie są najszczęśliwszymi kobietami na świecie, świat przestał dla nich istnieć, piszą blogi tzw. parentingowe, odkrywają piękno rękodzieła i pilnie sytusiują wszelkie informacje o sposobach rozbudzania kreatywności małych dzieci. Cecha charakterystyczna - nie lubią wspominać przeszłosci, wiele z nich nawet zrywa kontakty z przyjaciółmi z czasów przedmacierzyńskich.

Są też te, którym się nie udało, bo zorientowały się za późno. W czym się zorientowały? Nie wiem. Może w tym, że to jednak niefajnie nie mieć celu życia, zarabiać tylko na swoje, jakże już nudne przyjemności, robić w kółko to samo, czy to w pracy, czy po pracy. Te dziewczyny spędzają godziny, dni, tygodnie w klinikach in vitro. Tak, kliniki in vitro pełne są czterdziestoletnich bogatych małżeństw. Dwudziestolatków tam nie uświadczysz. Kobiety przechodzą morderczą procedurę stymulacji hormonalnej, panowie spędzają czas w kabinach w towrzystwie porno gazetki, żeby potem móc podejść do transferu. Nie umiem określić, ilu pacjentów takich klinik to ci, którzy latami starali się o dziecko i w desperacji próbują i tej metody, a ilu takich, którym znudził się dotychczasowy tryb życia i postanowili "zainwestować" w dziecko.

Znam też takie dziewczyny, którym już kilka lat temu stuknęła czterdziestka. A one obudziły się same. Dobrze sytuowane, finansowo i społecznie, ładne i zadbane. Same. Nie znam żadnej, która w tej sytuacji mówiłaby, że jest szczęśliwa, że tak jest właśnie ok, tak chciały. Wręcz przeciwnie. Kobiety po czterdziestce już nie zmyślają. Już mówią wprost, że nie o to chodziło, że tak jest dobrze. Kilka razy zdarzyło mi się narzekać na swój los, problemy w pracy i tego typu historie. I kilka razy usłyszałam od znajomych, które opisałam wyżej: "Ale masz męża i dzieci". No tak, wiem, docenia, jestem szczęśliwa. Ale gdy to słyszę od swoich koleżanek, skóra mi cierpnie, dosłownie.

Kampania chyba trafiona i udana, sądząc po ilości zbulwersowanych komentarzy. Wiele dziewczyn mówi, że jest kłamliwa, bo nie mają pieniędzy i tylko dlatego odkładają decyzję o macierzyństwie. A ja się pytam, ile trzeba mieć pieniędzy, żeby mieć dziecko? Jest jakaś określona kwota? Kiedy rodziłam pierwsze swoje dziecko, byłam bezrobotną absolwentką uniwerku, a poziom bezrobocia osiągnął wowczas rekord - do tej pory nie pobity - 22% bezrobocia w skali mojego województwa. Dzieci mobilizują do pracy, do rozwoju, jak nic i nikt na świecie. Od tamtej pory przebyłam daleką drogę zawodową i jestem zadowolona z tego, co mam, bo udało mi się osiągnąć to, co sobie założyłam. Moja znajoma, która niedawno urodziła mówi, że od narodzin synka zostaje w ich domowym budżecie więcej pieniędzy. Niemożliwe? A jednak.

Może wiec chodzi o to, ze spot w swojej prostocie poruszył struny zakurzone i zepchnięte w czeluści, do których wiele osób boi się zaglądać? Czy mamy szansę wygrać z naturą?

Lubię to! Skomentuj84 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale