O historii alternatywnej słyszeliście? Na pewno. A opowieść o Hellboy'u znacie? Pewnie nie wsyscy. No więc w tej historii alternatywnej hitlerowcy tuż przed swoją klęską wzywają ze świata równoległego demona który ma być ich wunderwaffe.
W naszej wersji historii zbliżają się wybory do europarlamentu a wraz z nimi nieuchronna klęska PiS z której jako chwiejny wyborca PO nawet niespecjalnie się ucieszę. PiS przyparte do muru chwyta się swoich zgranych metod i wyciaga z równoległego świata naszej narodowej duszy demony co do rzeczyistosci których czasem bywamy całkiem nieprzekonani. A one żyją i czekają aż ktoś pozwoli im przekroczyć krąg pentagramu.
Wzywają demony mniejsze w postaci ludowej anarchii rozbudzonej przekonaniem o rzekomym monopolu PO na winę w sprawie upadku stoczni (PO bez wątpienia winna jest grzechu zaniedbania ale najwyzej w stopniu w jakim winne byly rzady PiS). Demona wzywa na wyborczym spocie płaczący stoczniowiec, którego nieakceptowana również przez lokalną Solidarność prowieniencja najwyraźniej predystynuje go do roli szamana. Prawdziwy dramat stoczniowców przekuwany jest w magiczny totem do walenia po łbie przeciwnika tak długo aż przyzna się do tego ze namawiał Marcinkiewicza do tego żeby nie restrukturyzował stoczni. Efektem mam nadzieję że mniej niż bardziej bezpośrednio związanym z rytuałem jest okupacja biur poselskich PO przez Sierpień 80.
Wzywają demony większe w postaci dzielenia społeczeństwa na lepszych i gorszych Polaków. Jak wiadomo Kaszubi obok Ślązaków są tymi gorszymi, którzy miewali dziadków w Wehrmachcie (pamietacie ta podłą akcję Kurskiego?), mówią jakimś dziwnym językiem a dowodem na ich podejrzaną naturę jest zdjęcie Tuska z Eriką Steinbach również do obejrzenia w spocie wyborczym PiS. Zdjęcie, którego wykorzystanie w tym kontekście w spocie obśmiane jest w dzisiejszym "Dzienniku". Zdjecie jest pamiatka po spotkaniu w siedzibie Rzepy na którym to spotkaniu Tusk był podobno najzacieklej atakującym Steinbach dyskutantem.
I wreszcie wzywają prawdziwego lewiatana w postaci polsko-niemieckich resentymentów. A właściwie w tym przypadku polsko-polskich, ogłaszajac w Szczecinie tezę wg. której nie wszytskim w tym kraju podoba się granica na Odrze i Nysie. Gomułkowskim zwyczajem nie wskazują kto konkretnie ale to przeciez wiadomo... Tak jak kiedyś legitymacją retoryki Gomułki byli Hupka i Czaja tak teraz staje się nim jakiś Tajemniczy Don Pedro majacy dziś być legitymacja retoryki PiS.
Hokus pokus Panowie, zaklijnajcie rzeczywistość ale po pierwsze sądzę, że to nie 2005 rok i o wiele mądrzej zrobilibyście kontynuując politykę trzech aniołków (za co was chwaliłem). Bawiąc się w nekromantów zaprzedacie dusze demonom, które nawet po wątpliwym dziś Waszym zwycięstwie mogą nie mieć ochoty po robocie udać się na z góry wyznaczone im przez Was pozycje.

Inne tematy w dziale Polityka