Tytułowa polska polityka wschodnia oparta na testamencie Giedroycia jest jedyną moim zdaniem słuszna koncepcją jaka możemy się kierować w kontaktach z naszymi wschodnimi sąsiadami. Różnice pomiędzy Polska a Rosją są fundamentalne a to że jesteśmy skazani na konkurencję w zakresie przewodnictwa na terenach byłego ZSRR determinuje przynajmniej na dzisięciolecia dystans pomiędzy naszymi krajami. Na dziś możemy nasze stosunki co najwyżej normalizować w największym mozliwym stopniu. Jedynym słusznym kierunkiem rozwoju naszej polityki wschodniej jest wyciąganie za uszy kolejnych krajów byłego ZSRR z orbity wpływów Rosji. A na tym odcinku trzeba dziś uczciwie przyznać ponosimy sromotną klęskę.
Zupełnie inaczej sprawa wyglądała tuż po pomarańczowej rewolucji (uczestniczyłem ze łzami w oczach we wszystkich warszawskich manifestacjach poparcia). Silny oboz pomarańczowych oraz zwycięstwo wyborcze Saakaszwilego sprawiały że mogliśmy z optymizmem patrzeć na wschód. Jednak nasi faworyci co piszę z ogromną przykrością zawiedli. W dzisiejszym "Dzienniku" redaktor Talaga nazywa ich "wizjonerami bełkoczącymi o niezależności od Rosji" ( w czym jako żywo przypominają mi Braci Kaczyńskich, przd skutkami bełkotu których chroni nas to że jesteśmy już na zupełnie innym etapie uniezależniania się od Imperium Zła) i przeciwstawia potrzebie rozmowy z "politykami twardo stapającymi po ziemi".
Pięknie było wierzyć z moc sprawczą kolorowych rewolucji jednak trzeba przyznać, że ludzie dzięki nim wyniesieni nie spełnili pokładanych w nich nadziei. I nie chodzi tu o nadzieje zachodu na przeciągnięcie kolorowych krajów na swoja stronę. chodzi o nadzieję ludzi kótrzy na temat koneicznosci rewizji stosunków ich krajów z Rosją wypowiedzieli się dosyć jasno a dziś w obliczu impotencji swoich liderów czują się zagubieni.
Kontynuując wątek z notki poprzedniej będę się upierał przy tezie wg. której czas skończyć z bezwarunkowym poparciem dla zapędzonego w oddaleniu od własnego narodu Juszczenki i fałszującemu wybory Saakaszwilego. To oni dziś są potrzebni Rosji jak nieprzymierzając Kaczyński Tuskowi do legitymizacji wtrącania się w sprawy ich krajów Rosji oraz stanowią wygodne narzędzie przedstawiania Ukrainy i Gruzji jako krajów niestabilnych i niegodnych zaufania. Nie wybierajmy władzy Ukraińcom i Gruzinom ale zaryzykujmy otwarcie na ich konkurentów (również nie podsrywajmy Ukraińcom usiłując odebrać im część organizacji Euro 2012 bo nie sądzę żeby wartość skórki w tym przypadku przekraczała wartość wyprawki). Sądzę że na tym etapie nie mamy wyjścia.

Inne tematy w dziale Polityka