Pod moją poprzednią notką dotyczącą konieczności powstrzymania zapędów Sierpnia 80 do działań nielegalnych i niemoralnych (vide nawoływanie do porywania niepłacących pensji szefów) pojawiły się komentarze w których nazywany jestem faszystą i zamordystą.
Moim zdaniem tu tkwi właśnie istotna różnica pomiędzy mentalnością prawicową apoteozującą rządy prawa a w gruncie rzeczy lewicową apoteozującą związkowy terroryzm stojący często z tymi rządami w sprzeczności. Dziś ta druga ukrywa swoją socjalistyczna naturę pod prawicowym płaszczykiem.
A dlaczego, pytam, wsadzamy do więzień ludzi, którzy kradną (w tym szefów którzy okradają swoich pracowników), zabijają i porywają a mielibyśmy robić w tym zakresie wyjątki dla związkowców?
Do jakiego stopnia jesteśmy w stanie zaaakcpetować ich terror? Czy jeżeli niektórzy są gotowi odpuścić związkowe porwania dopuszczą np. związkowe gwałty na kapitalistkach?

Inne tematy w dziale Polityka