Rząd prowadzi politykę zagraniczną a prezydent może sobie za nim jeździć.
Trybunał Konstytucyjny orzekł w sprawie sporu kompetencyjnego pomiędzy prezydentem i premierem w sprawie polityki zagranicznej. Orzeczenie jest powszechnie chwalone jako salomonowe. Rzecz w tym że nie wydaje mi się żeby motywacją Trybunału było zachowanie proporcji kompetencji organów władzy. Sądzę raczej że jego motywacją była chęć nienarażenia się żadnej ze stron konfliktu. W efekcie niby jest orzeczenie a problem pozostanie.
I nie am racji "Dziennik" krzycząc tytułami o zwycięstwie prezydenta ani nie ma racji Redaktor Olejnik sugerując coś przeciwnego. Jest trochę jaśniej, prezydent nie będzie już kontestował stanowiska rządu, ale problem jak był tak jest.
p.s. A niech to, Sadurski mnie uprzedzil;)

Inne tematy w dziale Polityka