Staram się ostatnio unikać telewizji ale po pierwsze czasem się łamię a po drugie z racji zwyrodnienia kolana mam jeździć na rowerku treningowym a samo w sobie jst to dosyć nudne.
I tak ostatnio trafiłem na mini debatę przedwyborczą Olejniczaka i Jurka. Nie w nich rzecz jednak a w pytaniu szczującym ich na siebie jakie zadał Rymanowski. Pytanie o wypowiedź Carli Bruni (wogóle pytania na temat czyichś wypowiedzi a potem pytania na temat odpowiedzi na te poprzednie pytania to sól dzisiejszej jałowej ziemi publicystyki) Pytanie brzmiało z grubsza: "Co Panowie sądzą nt. wypowiedzi mało pochlebnej C.B. nt. konserwatywnego stosunku Papieża do używania prezerwatyw i jego wypowiedzi w tym zakresie w czasie podróży do Afryki.
Tak się składa, że moje poglądy odnośnie antykoncepcji różnią się nieco od wytycznych Kościoła Katolickiego co jednak nie jest powodem do tego żeby odbierać i Papieżowi i KK prawo do opinii w tej sprawie, która to opinia zobowiązuje wyłacznie tych którzy chcą żeby ich zobowiązywała. No ale nie zupełnie w tym rzecz. Po pierwsze chcę czy nie chcę trzeba przyznać ze media robią z Papieżem to co często robią z Kaczyńskimi, po prostu nie są wobec niego sprawiedliwe. Papież mówił w Afryce i o szacunku do ludzkiej godności i o prawach człowieka no ale Carli to pewnie nie interesuje.
A po drugie. Co się dzieje z ta głupawą publicystyką, że interesuje się wypowiedziami laski, która zbawia świat pomiędzy malowaniem paznokci a doklejaniem rzęs? Czy politycy powinni zacząć bojkotować takie idiotyczne tematy? Dyskusja o nich jest kompletnie jałowa.

Inne tematy w dziale Polityka