Cezary Krysztopa Cezary Krysztopa
23
BLOG

Pożytki katarynohisterii

Cezary Krysztopa Cezary Krysztopa Polityka Obserwuj notkę 12

   Zaczęło się od dwóch zdań na blogu Kataryny. Ani mniej ani bardziej tendencyjnych czy lekkomyślnych niż 80 procent blogerskich wpisów. Potem wrażliwy syn ważnego ojca postanowił wystąpić w jego obronie. Jego prawo a nawet obowiązek choć zanim zaczął w niewybredych słowach grozić sądem mógł prawników (ojca?) o sens takich pogróżek zapytać. Potem obie strony z grubsza wycofały się na z góry wyznaczone pozycje ale takiej wypasionej historii zrobiło się żal "Dziennikowi", który postanowił przy jej pomocy trochę sobie podciagnąć sprzedaż. Metody jakich do tego użył wbrew lekkoduchowskiemu przekonaniu blogerskiej braci są, jestem tego pewien, metodami całego środowiska dziennikarskiego i choć nie powinno nam się to podobać to jednak raczej jako ludzie mający ambicję bycia w miarę politycznie świadomymi powinniśmy zdawać sobie z tego sprawę.

   "Dziennikowi" jako przedstawicielowi prasy tradycyjnej zdawało się, że jest w stanie ukształtować własną narrację tej historii a tu figa. Rozpędzona prasowa machina wojenna napotkała godny opór równie solidnej i równie niestety prostej w konstrukcji machiny wojennej blogosfery. Dziennikarskie brudnawe sztuczki rodem z arsenału służb specjalnych kontra blogerski instynkt stadny dzięki któremu hasło rzucone przez najsilniejszego w stadzie staje się najwyższym imperatywem moralnym słabszych choć przecież nie pozbawionych własnej siły rażenia jednostek. Szczęk zderzających się coraz bardziej eschatologicznych ostatecznej natury argumentów, płacz tradycyjnej prasy nad wymykającym się rządem dusz i histeria blogerów nad utraconym dziewictwem anonimowości i bezkarności. Śmierć umiaru i zdrowego rozsądku. W gruncie rzeczy troszku śmieszno i troszku straszno.

   Wbrew pozorom zaistniała sytuacja ma jednak całą masę zalet co, ejstem tego pewien, stronom konfliktu nie umyka.

   Kataryna ze sławnej blogerki stała się jescze sławniejszą a do tego dysponującą martyrologią uciskanej przez system, Dziennik sprzedał zapewne parę egzemplarzy więcej. Co najwazniejsze i najciekawsze jednak nowa forma politycznej publicystyki jaką tu prowadzimy została w niebywały sposób wypromowana a salon24 stał się jej flagowym okrętem. Osobiście choć jej i jego wady widzę wystarczająco wyraźnie a ich w równym stopniu stadny co czasem mało oryginalny i niespecjalnie inteligentny charakter przeszkadza mi nie mniej niż komentatorom "Dziennika" to uważam że jest to przyczynek do procesu uwalniania się świadomości politycznej społeczeństwa z okowów nałożonych jej za pomocą gry prowadzonej przez partyjnych macherów i tradycyjna prasę. Demokracja czasem popełnia błędy co konczy się rządami idiotów a jednak summa summarum jest ustrojem kreatywnym i progresywnym. Podobnie będzie z poszerzeniem pola politycznej świadomości. Krótko mówiąc, nie bierzmy do głowy, dobra nasza, jakby się nie obracać nasze będzie na wierzchu.

1

 

>>> Wypromuj również swoją stronę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka