W czasach, w których opowieść o narodzeniu Boga jako człowieka zastąpuje kolportaż ideologii tzw. "magii świąt" (do końca nie wiadomo jakich, bo przecież mały Jezus do "magii" raczej nie pasuje), Betlejem wypiera ze zbiorowej pamieci biegun północny czy Laponia a samego Boga czerwony kretyn i kult prezentów (czyt. konsumpcji). W czasach, w których Boże Narodzenie sprowadzono do elementu szeregu okresów promocyjnych zaczynającego się kolędami w supermarketach od 2 listopada. W czasach, w których kolędy kojarzą nam się najbardziej z zakurzonymi "gwiazdami" usiłującymi przy ich pomocy raz jeszcze zwrócić na siebie uwagę. W epoce "Kevina samego w domu" nie jest łatwo Boże Narodzenie obchodzić
intuicyjnie wyczuwają, że "w tym coś jest". Ich "postępowe" mózgi nie pozwolą im oczywiście przyznać się przed samymi sobą co. A jednak z tą "dziwną" tradycją nie zerwą. Przy okazji udowodnią, choć wątpię żeby to pojęli, nierozerwalny związek i wpływ chrześcijaństwa również na świecką tradycję i przestrzeń publiczną.
Dlatego odkładając zwyczajowe i sporadyczne konflikty chciałbym z okazji Bożych Urodzin złożyć wszystkim, również tym pogubionym, którzy nie pamiętają już po co się to robi, życzenia Wszelkiej Pomyślności. Wesołych Świąt Bożego Narodzenia:)!
p.s. Drugą wersję rysunku możecie dziś zobaczyć u marcinaKK :)))





Komentarze
Pokaż komentarze (12)