Polska polityka przypomina mi w coraz większym stopniu poczynania polskiej reprezentacji piłki nożnej. Tym bardziej że przecież rządzący nami dziś politycy są z piłką bardzo emocjonalnie związani. Jak wiadomo scenariusz obecności polskich piłkarzy na wszystkich mniej czy bardziej międzynarodowych turniejach jest następujący:
1. Błyskotliwe eliminacje
2. Mecz otwarcia
3. Mecz o wszystko
4. Mecz o honor
ostatnio nawet mecz o honor z Chorwacja przegraliśmy
Drużyna Donalda Tuska w błyskotliwych Eliminacjach pokonała nadspodziewanie słabą reprezentacje Ciemnogrodu, strzelającą przeważnie gole samobójcze reprezentację Postkomuny oraz egzotyczne reprezentacje Strażników Grobu Dmowskiego i Jurnych Ćwoków.
Mecz otwarcia jak mecz otwarcia. Po buńczucznych zapowiedziach zawodników w trakcie Eliminacji spodziewalismy sie blitzkriegu ale jak mawiają Rosjanie zawodnicy chcieli dobrze a wyszło jak zawsze. Mecz wydawał się nie mieć końca, gwiazdy zawodziły a myśl taktyczną z Eliminacji zeżarł chyba pies trenera.
Tuż po wakacjach mamy mecz o wszystko. Rzucane są do boju rezerwy. Z okienka TV słyszymy zapowiedzi coraz śmielszych reform. To będziem kastrować, to euro wprowadzać tak szybko że to prawie niemozliwe, to kobiety w ciąży rejestrować, to szybciej podatki obniżać i szybką kolej budować. Czekam na zapowiedzi Polskiego Programu POdboju Kosmosu (SuperKurde się ucieszy:)). Jeżeli mógłbym coś jako laik doradzić to uspokojenie gry. Strzelenie na początek jakiegoś gola nie ze spalonego i opanowanie histerii....
Bo inaczej pozostanie tylko mecz o honor.
Taka nowa świecka tradycja.
Inne tematy w dziale Polityka