Prezydent dopiał swego, posiedział sobie obok premiera na szczycie w Brukseli. Sprawiał wrażenie zadowolonego. Świetny psikus Panie Prezydencie.
Przede wszystkim wybaczcie że nie zdzierżyłem. Miałem tego badziewia nie komentować ale zalewająca mnie krew musi gdzieś znaleźć ujście.
Trudno powiedzieć kto się bardziej w konflikcie kompetencyjno-konstytucyjnym wygłupił. Najwięcej wskazuje na to że merytoryczna racja jest po stronie rządowej. Opinie zdecydowanej wiekszości konstytucjonalistów są zgodne co do tego że kierować delegacja polską na szczycie powinien premier. Wieloletni zwyczaj z kolei zdaje się był taki (poprawcie mnie jeśli nie mam racji) że premier jeździ na Unię a prezydent na NATO. Wyjątkiem w tej regule były czasy kiedy Kaczyński był i prezydentem i premierem. Nawet wizerunkowo wygraną w tym konflikcie premier powinien mieć w kieszeni, tylko te metody...żałosne...
Jaki cymbał wymyślił podstęp z samolotem? Można sie z prezydentem kłócić, można walczyć na różne sposoby ale wykorzyustywać tak śmieszne metody? Toż to jednak prezydent a nie Jola Rutowicz do jasnej ch... Chodzą słuchy że odpowiada za to Arabski. Nigdy mi się ten facet nie podobał. Jakiś taki podejrzanie mięciutki. Jeżeli to on to powinien po wywaleniu za drzwi Kancelarii jeszcze kilka minut lecieć zanim upadnie na chodnik.
Summa summarum ambicje paru baranów (nie wyliczę dokładnie bo pójdę siedzieć za jakieś obrazy majestatów) doprowadziły do kompromitacji Polski na szczycie (proszę mi nie mówić, że nadmiernie się biczuję. Tak, kompromitacji.). Panowie, zastanówcie się poważnie czy chcecie się w tą politykę bawić bo gdybyście mnie o zdanie zapytali to bym Wam powiedział że nie jestęscie godni reprezentować mojego kraju

Inne tematy w dziale Polityka