Od dawna o tym mówię. Zresztą mówiłem również bez świadomości tego jaki kryzys przetoczy się przez światowe rynki. Swoje przekonanie opieram oczywiście nie na głębokiej świadomości funkcjonowania gospodarki, nie mam do tego odpowiedniej merytorycznej podbudowy, ale na intuicji i chłopskim a właściwie prostym inżynierskim rozumie.
Potencjalne koszty tej inwestycji rosną proporcjonalnie do międzynarodowego oporu jaki wywołuje. Oporu wynikającego w przypadku jednych z troski o chwiejna równowagę ekologiczna Morza Bałtyckiego i czynniki geopolityczno gospodarcze w przypadku innych. Polska deklaruje wprawdzie przywiązanie do tych pierwszych ale oczywiście w naszym głębokim interesie jest świadomość bardziej tych drugich. Sporym sukcesem przeciwników rury była uchwała Parlamentu Europejskiego o świadomości zagrożeń jakie gazociąg za sobą niesie podjęta z inicjatywy europosła PiS Marcina Libickiego. Za to moim przekonaniem z kolei zachwiała wojna w Gruzji a właściwie słabiutka reakcja Europy na poczynania Rosji. wydawało się że nikt nie zatrzyma rozpędzonej azjatyckiej dziczy.
Jednak tego czego nie dokonała polityka dokonała gospodarka. Rosja która już wcześniej pozwalała sobie na zniechęcanie i straszenie zagranicznych inwestorów została bezlitośnie skarcona. Z jej rynków odpłynęły miliardy dolarów. I choć Putin z Miedwiediewem zapewniali o niewielkim wpływie owego procesu na "silna" rosyjska gospodarke to było to jedynie robienie dobrej miny do złej gry.
Tym bardziej teraz w oku cyklonu międzynarodowego kryzysu Rosja raczej w siłę nie rośnie. Jej gospodarka oparta jest na eskporcie kopalin i jako taka wyjątkowo zależna jest od wahań koniunktury miotających ich cenami. W tym roku podobno (poprawcie mnie bo pisze z pamieci) aby zrownowazyc budzet Rosja potzrebuje aby cena ropy nie spadla ponizej 70 dol. ale juz w przyszlym roku minimalna cena potrzebna Rosji może wynieść 95 dol. Rosja w dobie wysokich cen ropy nauczyła się wydawać pieniądze, jej dług zagraniczny (do spłacenia w najbliższym czasie) urósł do niemałych rozmiarów. Natomiast telewizorów czy samochodów Rosja nadal produkować nie potrafi.
A stare rurociągi w które nie wiedzieć czemu nie inwestowano od lat potrzebują rewitalizacji. Rosja wprawdzie wypracowała sobie dosyć rozsądnie wysokie rezerwy ale czy wsytarczą na jednoczesne łatanie dziur po kryzysie finansowym, remont istniejącej sieci rurociągów, spłatę długu zagranicznego (sto kilkadziesią miliardów do końca przyszłego roku - znów pisze z pamięci więc jeżeli wiecie lepiej to sie poprawię) i równoważenie budżetu zdziwionego niskimi cenami ropy? Czy wystarczy na kolejne miliardowe inwestycje?
Wiem, wiem. Gazociąg Północny to nie tylko Rosja. To konsorcjum z udziałem firm niemieckich i holenderskich. Które jak mi się wydaje równiez zastanawiają się nad zaciskaniem pasa. I dlatego wydaje mi się że Gazociąg Północny to jednak imperialna mrzonka rządzących Rosją kagiebistów. A już na pewno jego południowy brat.
Nie wiem czy będzie druga nitka Jamału czy Amber (oba tańsze od bałtyckiej mrzonki) ale z dużym przekonaniem twierdze że żadnego Gazociągu Północnego nie będzie.

Inne tematy w dziale Polityka