Romana Graczyka z Gazety Wyborczej pewnie kojarzycie. Wczoraj (do 2005) publicysta gazety odsądzanej przez prawą stronę sceny politycznej od czci i wiary dziś na co dużo wskazuje stronnik linii Kaczyńskich.
W 2005 roku opuścił Gazetę jak sam twierdzi w proteście przeciwko antylustracyjnej propagandzie. Rok znaczący prawda? Rok przesilenia. Jednak wtedy brałem jego decyzję za dobra monetę. Sam nie zgadzałem się z antylustracyjnym frontem.
W 2006 roku publikuje w Rzeczpospolitej artykuł pt. Co jest lepsze niż prawda? co wydaje się być naturalna konsekwencja jego decyzji. I OK.
Ale dziś nie jestem juz pewien oczywistości czystości intencji Pana Redaktora. W felietonie na Interii atakuje Lecha Wałęsę jako kandydata do Rady Mędrców. Atakuje go słowami Jarosława Kaczyńskiego. Że głupi (ciekawe że kiedy był zwierzchnikiem Kaczyńskich nie stanowiło to problemu), że niewykształcony (nie byłem zwolennikiem jego prezydentury ale jednak u licha sroce spod ogona nie wypadł skoro przemawiał przed połączonymi izbami Kongresu USA), wprawdzie w łonie samej rady pojawił się rzeczywiście opór przeciwko jego kadydaturze w osobie Pana Gonzalesa ale można odnieść wrażenie że był to opór jednego z niewielu znanych członków rady który samodzilenie chciał być jej gwiazdą. A pomijając już wszystko to jako Polacy powinniśmy się cieszyć z obecności Wałęsy w radzie tym bardziej że żaden inny Polak takiej szansy nie miał. Dzieki Wałęsie jesteśmy w radzie silnie reprezentowani. Nawet jeżeli to tylko ciało doradcze to warto mieć tam swojego człowieka.
I dlatego Pana atak Panie Redaktorze zakrawa mi już na lizusostwo.
"...Łubu dubu, łubu dubu, niech nam żyje prezes...."
za Wikipedią:
Roman Graczyk (ur. 1958) - polski dziennikarz, publicysta.
Studiował dziennikarstwo i nauki polityczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przed 1989 współpracował z prasą podziemną, m. in. studenckim pismem "Aplauz" w 1981, a po stanie wojennym z "Bez Dekretu", a także z emigracyjnym paryskim "Kontaktem". W latach 1984-1991 był dziennikarzem "Tygodnika Powszechnego".
W latach 1991-1993 pracował w Polskim Radiu Kraków jako zastępca dyrektora (którym był wówczas Bronisław Wildstein - wcześniej redaktor paryskiego "Kontaktu")[1]. Od 1993 był publicystą "Gazety Wyborczej". W latach 1997-1998 pełnił funkcję sekretarza redakcji krakowskiej.
Zajmował się komentowaniem bieżących wydarzeń politycznych, jak również tematyką kościelną oraz historią PRL, w tym także problematyką lustracji. W 2005 opuścił zespół "Gazety Wyborczej". Twierdzi, że został zwolniony, ponieważ skrytykował sposób, w jaki w "Gazecie Wyborczej" omawiano temat lustracji[2]. 31 maja 2006 w "Rzeczpospolitej" opublikował artykuł pt. Co jest lepsze niż prawda?, w którym poparł lustrację i opowiedział się za otwarciem dawnych archiwów SB, krytykując antylustracyjną linię "Gazety Wyborczej" (także swoje własne wcześniejsze poglądy w tej sprawie)[3]. W 2007 opublikował poświęconą lustracji książkę pt. "Tropem SB. Jak czytać teczki". Podpisał się również pod listem otwartym dziennikarzy, którzy zgłosili gotowość złożenia oświadczeń lustracyjnych[4].
Obecnie jest niezależnym publicystą. Teksty jego autorstwa ukazują się m. in. w "Tygodniku Powszechnym". Jest również stałym felietonistą portalu Interia.pl.

Inne tematy w dziale Polityka