Co do tego co kiedyś premier z prezydentem ustalili w Juracie zdania są podzielone. Faktami również każda strona dysponuje własnymi. Jedno jest pewne, sytuacja w której premier podpiera prezydentowi samolot a prezydent wprasza sie na spotkanie premiera z prezydentem USA są tyleż żałosne co szkodliwe. I im dłużej to trwa tym bardziej jestem przekonany o konieczności systemowego załatwienia problemu.
Taką próbą było (może jescze jest) zapytanie TK o zdanie na temat podziału kompetencji w tym zakresie nie rozumiem dlaczego sabotowaną przez stronę prezydencką. Próbą tyleż sensowną co moim zdaniem skazaną na porażkę. Trybunał na razie odsunął konieczność odpowiedzi w czasie a kiedy już odpowie zapewne zrobi to w sposób na tyle enigmatyczny żeby żadnej stronie nadmiernie się nie narazić.
Następna próbą jest urodzenie przez koalicję ustawy kompetencyjnej w oczywiście konfrontacyjnym kształcie. Tu dla mających w tej sprawie wątpliwości publicystów Dziennika (biadających na zmianę to na sytuację niejasności w podziale kompetencji to na próby tej sytuacji zmiany): Ta ustawa NIE JEST PO TO ŻEBY WESZŁA W ŻYCIE. Zresztą gdyby weszła Tusk ukręciłby sobie bat na własne prezydenckie plecy. Ta ustawa ma zostać poddana przez prezydenta pod osąd TK co zmusi mam nadzieję ostrożną instytucję do zajęcia wyraźnego stanowiska.
A że rozstrzygnięcie się komuś nie spodoba to już mnie figę obchodzi. Ten węzeł gordyjski musi zostać przecięty. Dla dobra nas wszystkich.

Inne tematy w dziale Polityka