Okiem ogrodnika
Rodzina i społeczeństwo, czyli - jak żyć?
73 obserwujących
1236 notek
453k odsłony
209 odsłon

Wirus nas nie zabije - zabije nas obrona przed wirusem (2)

Wykop Skomentuj11

Kontynuując myśl przewodnią poprzedniej notki; należy zastanowić się jakiej skali kryzysu należy oczekiwać.


Obecna świadomość społeczna (widać to choćby w braku poruszania tematu w notkach blogerskich - bo u dziennikarzy nawet nie ma się co tego spodziewać - to albo przygłupy, albo urzędnicy systemu, albo i jedno, i drugie), zakłada, że po chwilowych perturbacjach wszystko wróci do normy.

Absurdowi takiego założenia przeczą plany rządowe przeciwdziałania kryzysowi, które "na dzień dobry" szacuje się na 10 % PKB (budżet polskiego rządu to ok. 20 % PKB, a "tarcza antykryzysowa" to połowa budżetu).

Można mieć różne zastrzeżenia do rządu, ale tam jednak jest trochę ludzi myślących. Tyle, że ta tarcza jest projektem mało pewnym, co do skutków, a być może jej założenia też nie są w pełni jasne.

W moim przekonaniu należy liczyć się z min. 30 % spadkiem PKB w niedługim czasie, a docelowo to raczej 50 %. To dlatego, że upadek tylko niektórych branż spowoduje efekt domina w innych dziedzinach. Powiązania wzajemne są bardzo silne, a do tego mało widoczne.


Sytuacja wymusi inną organizację życia społecznego. Pewne działy gospodarki upadną/zanikną - jako nieprzydatne. Inne wzmocnią swą pozycję - jeśli będą "obsługiwać" newralgiczne dla życia działy.

Czyli mogą tworzyć się "kominy" rozwojowe, co spowoduje duże naprężenia społeczne, gdyż ludzie spoza tych branż będą wykluczeni.

Model rozwoju takiej struktury mieliśmy okazję doświadczyć "za Tuska", gdy to przyjęto strategię "lokomotyw rozwoju". Dotyczyło to, co prawda, nie branż, a regionów (dużych miast), ale skutki nierównomiernego rozwoju społeczeństwo odczuło - zaczęły się podziały na Polskę A, B, a z czasem pewnie na wiele innych podgrup. 

Nie można zatem mówić, że nie wiadomo do czego taka strategia prowadzi.


Co zatem należy zrobić?

Najpierw określić działy strategiczne, które należy utrzymać i rozwijać niezależnie od okoliczności.


Pierwszym - wyżywienie Narodu. Bez jedzenia wszelkie działania są bezsensowne. I tu trzeba wskazać minimalny poziom pozwalający na przetrwanie - to powinno być uregulowane przez struktury państwa, oraz umożliwić warunki produkcji uzupełniającej jaką mogą prowadzić obywatele we własnym zakresie. Tu zasadą powinno być "nie przeszkadzać".


Dalszy krok to podział społeczeństwa na trzy warstwy - młodzież, ludzie wieku produkcyjnego i emeryci. Strategia działania powinna dotyczyć utrzymaniu relacji między tymi warstwami.

Konieczne jest wsparcie wychowania i wykształcenia młodzieży. Czy jednak obecny system edukacji nie załamie się wobec perspektywy obniżenia dochodów państwa? Poważne niebezpieczeństwo.

Można zmilitaryzować nauczycieli i tą drogą wymusić ich służbę. Inną opcją jest utworzenie monopolu niektórych działów gospodarki i przeznaczyć dochody z nich na rzecz edukacji. Ilość środków może być regulowana decyzją społeczną (referendum) o np. zwiększeniu/zmniejszeniu podatku monopolowego.


Emeryci. 

Tu działania muszą być drastyczne. Musi nastąpić spłaszczenie emerytur, być może wprowadzenie emerytur obywatelskich.

Druga zasada, że powinien być określony procent PKB, który może być przeznaczony na emerytury. Te świadczenia nie mogą stanowić kotwicy rozwojowej w warunkach kryzysu.


"Warstwa produkcyjna" powinna zapewnić funkcjonowanie działów koniecznych - dotyczy to w szczególności obronności i opieki medycznej. Tu znowu - w przypadku służby zdrowia - konieczne jest zapewnienie działania medycyny "ratunkowej" oraz zapewnienie podstawowej opieki zdrowotnej. Wszelkie skomplikowane i drogie procedury powinny ulec zawieszeniu, a na pewno dostąpić ograniczeń w finansowaniu; celem jest przetrwanie Narodu, a nie zapewnienie wszechstronnej opieki wybranym jednostkom.


Wskazane zasady - już sugerują pewien zakres sterowania typu socjalistycznego, ale warto zauważyć, że zmniejszają możliwość ingerencji rządu. Choćby wyłączenie działów "przeznaczonych" na edukację. To inny rodzaj sterowania niż dotychczasowy - poprzez finanse.

Oczywiście inne dziedziny mogłyby być podobnie utrzymywanie (kultura, bezpieczeństwo, infrastruktura). Wyraźnie przy tym widać, że konieczna byłaby redukcja administracji - gdyż potrzebna byłaby tylko do zapewnienia funkcjonowania na niezbędnym poziomie.

Redukcji uległby system podatkowy, gdyż podatki dotyczyłyby utrzymania znacznie mniejszej części instytucji publicznych.

Jest pytaniem, czy sądownictwo powinno być utrzymywane przez państwo, czy raczej przez strony konfliktów? Jeśli państwo - to jest to droga wywierania presji na wyrokowanie. Kwestia relacji w sposobie funkcjonowania finansowania sądownictwa powinna podlegać publicznej dyskusji.


Chyba jest zauważalne, że proponowane rozwiązania nawiązują do tego, co było w Rzeczypospolitej. To nie były głupie rozwiązania, a jedynie problemem jest świadomość społeczna umożliwiająca ich funkcjonowanie.

Wykop Skomentuj11
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości