Okiem ogrodnika
Rodzina i społeczeństwo, czyli - jak żyć?
87 obserwujących
1387 notek
510k odsłon
  435   0

Prognozy - interpretacja własna

Niedawno zamieściłem notkę : „ Przepowiednie – interpretacja własna”. Poniekąd zobowiązuje to do zaprezentowania własnych prognoz tyczących rozwoju sytuacji na świecie.

W pewnym stopniu są to rozważania podobne, gdyż przewidują rozwój sytuacji biorąc pod uwagę stan obecny z jednej strony, ale drugim odniesieniem są nie przepowiednie (jak we wskazanej notce), ale analiza zmian na bazie cywilizacyjnej.

Która wersja jest ciekawsza?

Przepowiednie włączają do rozważań zdarzenia nieprzewidywalne – trzęsienia ziemi, uderzenia meteorytów itd. Ale już konflikty mogą być logicznie przewidywalne. Także, częściowo, jeśli skutki nie będą dotyczyły znacznych połaci świata i populacji, mogą być brane pod uwagę także anomalie o charakterze katastroficznym – to dlatego, że jednym z celów cywilizacyjnych jest zapobieganie skutkom (lub ich zmniejszanie) takich zdarzeń. Nie da się jednak rozważać skutków o charakterze potopu, gdyż tej wielkości zmiana przerywa cywilizacyjny cykl rozwojowy.

Prognozy mogą rozpatrywać zmiany, które nie powodują zaniku nie tylko rozwoju w skali świata, ale też cywilizacji; gdyby miał nastąpić taki kataklizm, to wiedząc, że się wydarzy – nie podjęto by żadnych kroków – bo i tak nie byłoby możliwości ich wdrożenia.

Jedynie zbudowanie nowej „ARKI” mogłoby wchodzić w grę.

W tym sensie – prognozowanie jest ograniczone względem przepowiedni.

Co zatem powinno stanowić podstawę prognozowania? Oczywiście – stan obecny, ale to zbyt ogólne stwierdzenie. Należy wskazać, które elementy są newralgiczne i mogą spowodować zmiany.

Same idee cywilizacyjne są stałe, ale nigdy rzeczywistość nie pokrywa się z ideami rozwojowymi – pojawiają się zakłócenia, które poszczególne cywilizacje będą rozwiązywały. I zależnie od stanu zaangażowania cywilizacyjnego będą zastosowane określone środki i metody działania. I te działania można dość ściśle określić jeśli właściwie ustali się fazę aktualną rozwoju cywilizacji. Zarówno poszczególnych jak i relacji między nimi.

Aby więc wskazać bazę analizy należy ustalić w jakich stadiach rozwojowych są poszczególne cywilizacje. Na tej podstawie można prognozować dalszy rozwój sytuacji.

Tak jak we wcześniejszych tekstach – należy rozważyć stan cywilizacji:

- chińskiej,

- indyjskiej,

= judaizmu (który może być rozważany jako Cywilizacja Zachodu),

- amerykańskiej na bazie ideologii Inków.

- polskiej, jako pozostałości cywilizacji słowiańskiej, a w zasadzie tożsamej też z chrześcijaństwem.

Inne opcje chyba na tym etapie nie mają wpływu na bliską rzeczywistość, ale być może mogą się uaktywnić.

Chcę zwrócić czytelnikom uwagę na pewną kwestię. Otóż Cywilizacja Chińska przez pewien czas (w zasadzie blisko 500 lat) znajdowała się w stadium „uśpienia”, albo zdegenerowania. Jednak w zaledwie 30 lat, czyli jednego pokolenia, z pariasa stała się decydentem światowych układów.

Dlatego skrajnym wyrazem nierozsądku jest przekonanie, że któraś z cywilizacji jest „słabsza”. Okoliczności mogą z niej błyskawicznie zrobić dominującą siłę w ziemskich relacjach.

Opisując Cywilizację Chińską należy zwrócić uwagę na jej starożytność. To pierwsza cywilizacja hierarchiczna. Można powiedzieć, że chińska droga ewolucji była najbardziej skuteczna.

Obecnie - Chiny przeżywają swój renesans. Sama zaś cywilizacja nie jest ekspansywna, ale implozywna – przyciąga do siebie elementy (państwa i narody z obrzeża) – jeśli tylko te nie mają lepszej drogi rozwoju.

Jest świetnie zorganizowana, a ustrój jest dopasowany do oczekiwań.

Warto zwrócić uwagę, że było to możliwe przy braku nowych kierunków rozwojowych; Cywilizacja Zachodu od kilkudziesięciu lat nie wprowadziła żadnych nowych projektów i rozwiązań. Także w dziedzinie wojskowej.

Rozwija się dotychczasowe struktury i technologie, ale nie ma w nich nowości; można sądzić, że specyficzną blokadę wprowadziła tu Teoria Względności.

Chiny są w stanie twórczo zaawansować nowinki, ale nie tworzą nowych wartości.

I jeszcze jedno – kwestia elit; elity są elementem wdrożeniowym idei i służą podmiotowi cywilizacyjnemu, czyli tej sile, która je wyłania. W Chinach to Niebo jest podmiotem określającym cele rozwojowe, a wykonawcą jest cesarz ( lub odpowiednik), któremu pomagają elity - tam mandaryni wyłaniani drogą egzaminów.

Trzeba przyznać, że jest to perfekcyjna struktura organizacyjna pozwalająca wybrać najlepszych i posiadających największą wiedzę realizatorów zadań wskazanych przez Niebo przy zapewnieniu warunków bytu społeczeństwu.

Sukcesy Chin przekładają się na przyciąganie w orbitę ich wpływów państw obrzeża – nie drogą ekspansji militarnej, ale przykładem dobrze funkcjonujących struktur organizacyjnych. To atrakcyjna propozycja dla ludów i państw eksploatowanych kolonialnymi metodami.

Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości