Pytaniem jest, która opcja będzie realizowana. Oczywiście - może nie dojść do negocjacji, ale chyba każdy zdaje sobie sprawę, że byłby to koniec dotychczasowego życia na ziemi, bo eskalacja będzie następować aż do końca. Tu nie ma innego rozwiązania.
- USA i Zachód wycofują się z Ukrainy; linią rozgraniczającą jest Odra i dalej do Adriatyku.
- Samorozwiązanie NATO.
- Ukraina na starcie traci Krym, Donbas, Ługańsk.
- Na pozostałych terenach przeprowadzone (powtórzone) zostanie referendum określające przynależność. Chodzi tu o Zaporoże, Noworosję, Zakarpacie, Małorosję i tereny obecnej zachodniej części Ukrainy (w znacznym stopniu - ziemie byłej II RP).
(Duże szanse, że poszczególne regiony będą dążyć do samodzielności, albo federacji bądź z Rosją, bądź z innymi sąsiadami).
- Następuje denazyfikacja Ukrainy (debanderyzacja); powołany międzynarodowy trybunał do osądzenia zbrodni dokonanych przez ukraińskich szowinistów. (Osobny trybunał tyczący zbrodni wojennych - tu faktycznie również tych popełnionych przez stronę rosyjską).
- Rosja remontuje NSI i NSII i dostarcza gaz i ropę do Europy, ale hub energetyczny jest pod międzynarodową kontrolą. Część środków jest przeznaczona na odbudowę Ukrainy.
Widać, że po takich zmianach kraje środkowo-wschodniej Europy muszą uniezależni się od wpływów i Zachodu, i Rosji - być neutralnymi, co sugeruje bliższą współpracę w ramach Trójmorza - ta struktura staje się naturalną w regionie.
Wskazane rozwiązanie nie wydaje się być stabilnym (tj. takim, które daje trwałość w perspektywie min. 100 lat), ale daje szansę na dostosowanie się do nowych warunków jakie powstają na świecie - chodzi o wielobiegunowość i postępujące osłabienie Europy Zachodniej.
Zaznaczam, że ta notka jest produktem mojej własnej imaginacji.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)