Synowie wraz ze swymi rodzinami spotkali się z racji odwiedzin grobów dziadków. Była to też okazja celebrowania urodzin wnuczka (jedyny w rodzinie). Młody tradycyjnie był szkolony w zdmuchiwaniu świeczek na torcie, co nawet mu się udało.
Oczywiście, po zdmuchnięciu świeczek nastąpiło tradycyjne "100 lat..."
Później rodzina udała się na cmentarz, a tam miało miejsce zapalenie zniczy.
Młody, jeszcze podekscytowany zdmuchiwaniem świeczek na torcie, po zapaleniu zniczy zainicjował "100 lat..."
Też można.
Drugie interesujące zdarzenie miało miejsce przy dojściu do cmentarza w Raszynie. Z drogi głównej (Al. Krakowska) jest tylko dojście do cmentarza. Natomiast ruch samochodowy kierowany jest trasą okrężną tak, że można wyjechać tylko na Krakowską.
Porządku od lat pilnuje patrol policyjny w radiowozie - było zbyt dużo naruszeń.
Wielu odwiedzających pozostawia samochody na jednym (specjalnie odgrodzonym) pasie jezdni i pieszo udaje się na cmentarz.
W godzinach szczytowych odwiedzin tłum jest dość gęsty, a na skrzyżowaniu działa normalna sygnalizacja świetlna - ruch samochodowy jest płynny, chociaż nieco spowolniony.
Częstym zjawiskiem jest przechodzenie skrzyżowania na czerwonym świetle - zapewne w przekonaniu, że przy tak dużym ruchu pieszym jest to dozwolone.
Tu nastąpiła reakcja policjanta z radiowozu. Włączył głośniki i zaczął pouczać:"przechodzimy na zielonym świetle, na czerwonym - stoimy".
Powtórzmy dla przypomnienia: jak światło zielone - idziemy, jak czerwone - stoimy.
No cóż. Bardzo sympatyczna reakcja policjanta zwłaszcza, że nawet nie próbował interweniować. Ot, zwykłe przypomnienie przepisów. A tłum, jak to tłum - ma inteligencję najmniej inteligentnej jednostki.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)