Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
138
BLOG

Walka z odtrąceniem

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 12

Podczas lekcji wuefu doszło do niecodziennego zdarzenia. Kiedy męska część czwartej a rozgrzewała się przed grą w piłkę nożną, na salę wtargnęła jakaś pani z synem.
- Nie wchodzić na parkiet bez obuwia sportowego! - zareagował automatycznie pan od wuefu.
- Mam do pana ogromną prośbę - powiedziała pani. - To jest mój syn. On chodzi tu, do tej szkoły. Czy mógłby uczestniczyć w lekcji wuefu?
- Teraz???
- Tak, teraz.
- A jego klasa?
- Jego klasa... W tej chwili ma religię.
- To znaczy... On nie chodzi na religię?
- Nie, nie chodzi. A co? Ma pan z tym jakiś problem?
- Ja? Nie - pan od wuefu spojrzał na panią. - A o co właściwie chodzi?
- Chodzi o to, że moje dziecko nie ma w tej chwili co robić.
- A lekcje etyki...?
- Ma w innej szkole, innego dnia. A teraz nie ma co robić.
- Jest świetlica - zauważył błyskotliwie pan od wuefu.
- I co, będzie siedział sam w świetlicy?! - eksplodowała mama. - Wie pan jak to się odbije na jego psychice?
- Nie! - wystraszył się pan od wuefu.
- Dziecko ma bardzo nieprzyjemne uczucie wykluczenia - wyjaśniła mu mama. - I nie wie dlaczego. Myśli, że to kara.
- To niech mu pani wytłumaczy - zaproponował wuefista.
- Za mały jest. Nie zrozumie. To co, mogę go tu zostawić? Na jedną lekcję. Niech będzie z innymi dziećmi, żeby nie czuł odrzucenia.
Pan wuefista podrapał się po mięśniu szyi i się zgodził. Mama poleciała coś załatwiać, a czwarta a obstąpiła chłopca.
- Nie chodzisz na religię? - zapytał Łukaszek. - A co wtedy robisz?
- Mama mi ciągle coś wynajduje, żebym nie był sam - odparł chłopiec. - Niedawno zaprowadziła mnie do chóru. Ale stałem z boku, bo nie umiem śpiewać. Potem zaprowadziła mnie na basen. Ale ja siedziałem cały czas na brzegu bo nie umiem pływać. Więc się zdenerwowała, że inne dzieci mnie odrzucają i dzisiaj przyprowadziła mnie tu.
- Nie martw się, popykamy w nogę i będzie fajnie - wyrwał się okularnik. - To chyba umiesz?
- Nie.
- Nie? E, to proste. Nauczymy cię. A strój masz?
- Też nie.
- To co z nim robimy? - okularnik rozłożył bezradnie ręce jakby chciał powiedzieć: "próbowałem, ale...".
- Niech będzie rezerwowym, który nie wchodzi na boisko - poddał Gruby Maciek. Wszyscy się zgodzili i gra ruszyła, a pan wuefista mógł w spokoju wycofać się do kantorka.
Dziesięć minut później do sali zajrzała mama chłopca. Zajrzała i dostała szału.
- Co się stało? - zapytał wynurzając się z drzwi kantorka zaniepokojony pan wuefista, którego ściągnęły jej krzyki.
- I pan się pyta?!! I pan się jeszcze pyta?!!! Przyprowadziłam syna po to, żeby był z dziećmi!! Żeby z nimi grał, się integrował!! A one go odrzuciły!! Siedział, samotny na ławce!! Tylko dlatego, że rodzice są ateistami!! Wie pan co - zwróciła się do pana wuefisty - To świństwo mścić się na dziecku za przekonania jego rodziców!
I wyszła ciągnąc syna za rękę. Pan wuefista podrapał się po mięśniu dźwigaczu jądra, wzruszył ramionami i wrócił do kantorka.
- Ciebie też powinniśmy wykluczyć - powiedział Gruby Maciek do okularnika.
- A ty jesteś tak gruby, że ciebie trzeba by wykluczać dwa razy! - odszczeknął się okularnik i doszło do zwarcia.
- Bijcie się na przerwie, teraz szkoda czasu, jest mecz - zawołała reszta klasy.
- Ej, bo zagramy w nogę bez was - zagroził Łukaszek.
Gruby Maciek i okularnik natychmiast się puścili, obiecali sobie krwawy pojedynek po lekcji i pobiegli zająć wyznaczone pozycje na boisku.

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka