Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
156
BLOG

Dymiąca zapałka, część 2, ostatnia

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 4

Hiobowscy powoli zapominali o dramatycznych wydarzeniach, które rozegrały się w piwnicy sąsiedniego bloku. Złapano tajemniczego, groźnego podpalacza, ale śledztwo podobno trwało dalej.

Pewnego popołudnia Łukaszek wpadł do mieszkania.

- Patrzcie to, patrzcie to! - krzyczał podekscytowany i pokazywał coś w zaciśniętej, brudnej pięści.

- Co to jest? - zainteresowała się rodzina.

- To są ślady z miejsca przestępstwa! - wyjaśniła najmłodsza latorośl Hiobowskich i dodała, że zabrała tajemniczy przedmiot z miejsca przestępstwa.

- To niemożliwe! - oznajmili Hiobowscy, ale jak się okazało, ta niemożliwość miała różne podstawy.

- Przecież śledztwo prowadzi policja, to niemożliwe, żeby coś przeoczyli - upierał się tata Łukaszka.

- Przecież przeorali dno tej piwnicy na jeden metr głębokości - przypominał dziadek. Babcia również zamierzała zaprezentować jakiś błyskotliwy argument, ale przerwał jej jęk dochodzący gdzieś z boku. To była mam Łukaszka. Zasłaniała oczy dłońmi i jęczała. Na pytanie rodziny co się stało odpowiedziała:

- Co za wstyd... Mój syn, mój własny syn! Jest hieną!!

- Jaką hieną? - zapytał zaciekawiony Łukaszek.

- Chodzi po miejscach przestępstwa! Zbiera pamiątki! Niemożliwe, żeby tak sam z siebie na to wpadł! Ktoś go do tego musiał namówić!

- Jakie pamiątki?! - obruszył się Łukaszek. - To są dowody!

- Ale czy ktoś ci każe je zbierać?

- Co, mam je zostawić?

- Tak! Bo może będą potrzebne policji!

- Jakby były potrzebne to by se je zebrali dawno temu! Nic nie robią!

- Jak to nic? - wtrąciła się babcia. - Akurat jest w telewizji, że złapali sprawcę!

Hiobowscy runęli przed odbiornik telewizyjny. Transmitowano spotkanie z burmistrzem. Komendant policji wręczał mu jakąś opasłą księgę ze słowami:

- Dane sprawcy na pewno tu są!

- O, wręczył mu akta śledztwa?! - wykrzyknęła siostra Łukaszka.

- Nie, książkę telefoniczną - wyprowadził ją z błędu dziadek.

- Właśnie! - plasnął pięścią w dłoń Łukaszek. - I dlatego my, to znaczy Gruby Maciek i ja, musimy przeprowadzić własne śledztwo!

- Zostawcie wy śledztwo kompetentnym czynnikom - rzekł z pobłażaniem tata Łukaszka. - Na przykład blogerom...

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka