Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
322
BLOG

Deportowani

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 14

Łukaszek wraz ze swoim tatą wędrował po osiedlu. Poszli tu, poszli tam, aż skręcili za jeden z bloków i zauważyli duży samochód ciężarowy.
- Ale fura - stęknął Łukaszek.
- "Poranna Gwiazda - przeprowadzki i sprowadzki" - tata Łukaszka przeczytał napis na burcie ciężarówki. - Zobacz, ktoś się sprawdza na nasze osiedle! Może zyskasz nowego kolegę!
- Może - rzekł z powątpiewaniem Łukaszek. - Ciekawe kto się sprawdził...
- To my! - oznajmił jakiś facet wynoszący z ciężarówki krzesło.
- Skąd się państwo przeprowadziliście? - zapytał tata.
- Deportowali nas z innego miasta - wyjaśnił facet. Zapadła cisza.
- Deportowali was? - upewniał się tata Łukaszka.
- Co to znaczy? Przypłynęli statkiem? - dopytywał się Łukaszek.
- To znaczy, że ich wyrzucili...
- Tak! Wyrzucili nas! - przytaknął facet.
- Jak? Skąd?
- No normalnie. Kupiliśmy to mieszkanie, sprzedaliśmy stare. Zamówiliśmy meblowóz. No i nas deportowali.
- Przeprowadziliście się, a nie was deportowali - tłumaczył tata Łukaszka.
- Chyba wiem lepiej co spotkało mnie i moją rodzinę! - zaczerwienił się facet. - Deportowali nas!
- Przeprowadziliście się!
- Deportacje były i są! A jeden pastor w Niemczech był deportowany i mieszkał w kącie koło ściany! I wszyscy się śmiali a ich potem spotkało to samo! I co pan na to?
- E... Y... - jąkał się zaskoczony tata Łukaszka. - A co to ma do rzeczy? Przecież państwo się przeprowadziliście!
- Deportowali nas! I nie będzie potencjalny deporter mówił mi czy zostałem deportowany czy nie!
- Co tu się dzieje? - z bloku wyszła jakaś pani.
- Ten idiota uważą, że nas nie deportowali! - powiedział do niej facet.
- Nie jestem idiotą! - zaprotestował tata Łukaszka.
- Jeden mój poprzedni sąsiad też tak mówił, że nie jest idiotą, a był idiotą! Hahaha! A poza tym pora przestać uważać idiotów za nieidiotów!
I pan z krzesłem poszedł do bloku. Jego żona popatrzyła za nim zmęczonym wzrokiem i wzięła kolejne krzesło.
Łukaszek przez całą drogę do domu zarzucał tatę pytaniami o przeprowadzki i deportacje. Tata Łukaszka grał na zwłokę i udało się. Doszli do domu, a tam już rozpoczynał się film. Najnowsza rosyjska produkcja pod tytułem "Smoleńsk Zombie".
Na miejsce katastrofy samolotowej polskiego samolotu w Rosji podążył patrol wojskowy z miejscowej jednostki. Kiedy szukali czy ktoś ocalał, nagle spod szczątków wygrzebały się zombie zabitych pasażerów.
- Ghhhrrraaaa!!! - ryczały zombie i goniły rosyjskich żołnierzy.
- Czy to dobry film dla dziecka? - wystraszyła się mama Łukaszka.
- Niech ogląda, przynajmniej przez chwilę nie zadaje pytań - szepnął tata Łukaszka.
Zombie ryczały, goniły rosyjskich żołnierzy, dopadały ich i okradały z kart kredytowych. Następnie szturmowały bankomaty i masowo wypłacały pieniądze z kont rosyjskich żołnierzy.
- Po co zombie pieniądze? - zapytał zaciekawiony Łukaszek.
Tata Łukaszka z rozpaczą zamknął oczy.

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Polityka