Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
160
BLOG

Zaliczenie

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 9

Hiobowscy z troską pochylili się nad łukaszkowymi problemami z edukacją na zakończenie roku szkolnego. Wydawało się, że wszystkie problemy (oczywiście poza językiem angielskim) już zażegnano. Tymczasem...
- Nie zaliczyłem jeszcze pani od polskiego - wyznał ponurym głosem Łukaszek. Tata Łukaszka zakrztusił się kawą, a mama Łukaszka upuściła na podłogę torebkowe wydanie "Wiodącego Tytułu Prasowego" (dodawane do wydania papierowego, miało poręczniejszy format, wygodniejszy do schowania w torebce).
- Coś ty powiedział?!! - zagrzmiały krzyki przerażonych rodziców. Po krótkiej, acz intensywnej wymianie zdań udało się ustalić, że Łukaszkowi chodziło o sprawdzian z polskiego, który miał poprawkowo zaliczyć.
Następnego dnia młoda pani od polskiego zebrała w klasie grono poprawkowiczów. Grono było małe i składało się z trzech osób: dziewczynki, która zawsze odzywała się jako pierwsza, okularnika z trzeciej ławki i Grubego Maćka.
- Ja tu jestem nie dlatego, że dostałam złą ocenę - zastrzegła się od razu dziewczynka. - Ja poprawiam ocenę dobrą na lepszą!
- Czy Hiobowski przyjdzie? - spytała z irytacją młoda pani od polskiego patrząc na czwarte, puste krzesło.
- Nie przyjdzie - odpowiedział okularnik. - Mówił wcześniej, że interesuje go tylko poprawka jeden na jednego. To znaczy tylko pani i on.
- Pfff... - odparła młoda pani. - To jemu powinno zależeć na ocenie a nie mnie. No dobrze, nie przyszedł, jego strata. Zaczynam zaliczenie poprawkowe z języka polskiego...
Trójka poprawkowiczów zesztywniała z napięcia w krzesłach i w tym samym momencie otworzyły się drzwi. Do środku wszedł Łukaszek.
- Ha! Ale was zrobiłem, co?! - wołał zadowolony. - Nie spodziewaliście się, co? Przyznajcie się! A pani już pewnie myślała, że nie przyjdę wcale! Zobaczyć pani twarz - bezcenne!
- I z czego tak się cieszysz - sarknęła młoda pani od polskiego. - Siadaj i zaliczaj!
- E... Ale jak to?
- Jak to: jak to? Mam ci wpisać ocenę tylko za to, że przyszedłeś?
- Powiedziała pani, że mam przyjść, aby zaliczyć! Przyszłem, więc zaliczyłem!
- Przyszedłeś, Hiobowski, przyszedłeś, a teraz dopiero będziesz zaliczał.
- Ale po co? Zawsze miałem dobre stopnie!
- Ale ci się od pewnego czasu pogarszały! Nie ma żadnej pewności, że teraz byś miał dobrą ocenę. Musisz mieć ustną poprawkę. Powiedz mi...
- Mi! - odparł błyskawicznie zadowolony Łukaszek. - Zdałem!
- Nie zdałeś! Nie zdążyłam zadać pytania!
- Kazała pani powiedzieć "mi"!
Pani polonistka przypomniała Łukaszkowi kto tu jest nauczycielem, wpisała po naganie podśmiewającym się Grubemu Maćkowi i okularnikowi, po czym nakrzyczała na dziewczynkę, że jak jej się nie podoba sposób przeprowadzania poprawki to wynocha do domu.
- No dobrze - uspokoiła się młoda pani od polskiego. - Hiobowski! Co powiesz mi o "Odprawie posłów greckich"!
- Że ją zmniejszyli!
- Jak to zmniejszyli?
- No bo jest kryzys. Zmniejszyli odprawy i pensje. I się w tej Grecji teraz leją z policją...
Młoda pani od polskiego ukryła twarz w dłoniach, po czym oznajmiła, że Łukaszek zdał poprawkę i dobrze by było gdyby już sobie poszedł. Szybko.

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka