Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
229
BLOG

Anglista przez duże a, część 2

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 7

W związku z tym, że oceny Łukaszka z języka angielskiego były katastrofalne, Hiobowscy postanowili uciec się do pomocy korepetytora.
- Bez sensu - wściekał się Łukaszek.
- Wiesz jakie masz oceny? - spytał retorycznie tata Łukaszka.
- No wiem, i co z tego?
- Chcesz powtarzać klasę?
- Przecież z jednym niedostatecznym można przejść!
- Przepisy ciągle się zmieniają - rzekł obłudnie tata. - Dziś można, a jutro... Kto wie?
- Z jednym niedostatecznym można przejść - potwierdziła siostra Łukaszka.
- Nie będzie żadnego niedostatecznego - irytowała się mama Łukaszka. - Pójdziesz na te korepetycje i już!
- Ale już koniec roku szkolnego! - zauważył Łukaszek. Hiobowscy struchleli.
- Ja to załatwię - zdecydowała mama. - Pójdziesz na błyskawiczne korepeytcje do pana od angielskiego!
- Do nauczyciela, który go uczy? - skrzywił się dziadek. - To nieetyczne.
- Inaczej dostanie ocenę niedostateczną!
- Nie chcę! - wtrącił się Łukaszek. - On jest... Pe... Pe... Ge...
- Nosi pepegi? - próbowała zgadnąć babcia.
- Woli facetów - wykrztusił wreszcie Łukaszek.
- To świetnie! - eksplodowała entuzjazmem mama Łukaszka. - Przy okazji nauki angielskiego będziesz się też uczył tolerancji!
- Ale co będzie jak on zamiast angielskim zajmie się mną?!! Ja też jestem facet!
- Nie jesteś. Jesteś dziecko - uspokoiła go mama i tak jak zapowiadała, zabrała syna na spotkanie z panem od angielskiego.
- Łukasz od dawna wpadł mi w oko - rzekł pan od angielskiego uśmiechając się jakoś dziwnie. - Z chęcią zajmę się nim osobiście.
Łukaszek przełknął z trudem ślinę i cofnął się o krok.
- Niestety - kontynuował pan od angielskiego. - Za późno na jakiekolwiek korepetycje. Ale mogę zrobić coś innego. Ja wiem, że Łukasz jest dobrym uczniem... I zależy mu na dobrej ocenie, prawda?
- Bez przesady - wykrztusił Łukaszek.
- Tak!!! - potwierdziła mama Łukaszka.
- A zatem zrobimy tak. Ja teraz podniosę Łukaszowi ocenę... A za to on będzie od mnie chodzić na korepetycje przez wakacje.
- Już wolę powtarzać klasę niż tracić wakacje - Łukaszek usiadł załamany. - Przecież można przejść z jednym laczkiem...
- To będzie, raz, dwa razy w tygodniu - uściślił nauczyciel.
- Oczywiście, będzie przychodził - zapewniła głęboko wdzięczna mama. I ujrzała jak pan od angielskiego patrzył na Łukaszka oblizując przy tym usta. Przypomniała sobie wątpliwości syna. - Wie pan... Mam prośbę... Czy... Tak dla uniknięcia ewentualnych nieporozumień... Byłby pan skłonny te korepetycje filmować?
Pan od angielskiego aż się rozpromienił i oświadczył:
- Z dziką rozkoszą!

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka