Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
969
BLOG

Necronomicon po polsku

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 8

W telewizji zapowiedziano supermakabryczny i przerażający horror pod tytułem "Necronomicon po polsku". Hiobowscy z nudów postanowili go oglądać. Rzadko można było trafić horror polskiej produkcji, a ten był całkiem świeży. No i polecał go "Wiodący Tytuł Prasowy", który jeszcze przed premierą nie pisał o nim inaczej niż "kultowy klasyk".
W niewielkim, europejskim kraju, ogarniętym przedwiecznym zabobonem, ktoś odnalazł straszliwą i zakazaną księgę demonów. Necronomicon. I wywołał wiele z nich. Demony te jednak nie zniszczyły kraju, a przepoczwarzyły się, uczłowieczyły, założyły garnitury i ruszyły do władzy nad krajem. Dwa najpotężniejsze, Yog-Sothoth i Cthulhu próbowały sięgnąć po najważniejsze urzędy. Wielokrotnie się zmieniali, mutowali i wśród śmiertelnych zapasów walczyli o umysły tubylców. A zapasy te bywały śmiertelne naprawdę, bo oto jedna z tubylczek omotana, przez pośledniejszego demona, a obliczu demaskacji przez Cthulhu odebrała sobie życie. Rodzina jej złorzeczyła Cthulhu i przysięgła zemstę. Wkrótce partia Cthulhu straciła władzę a przejęło ją ugrupowanie Yog-Sothotha. Sprawa samobójczyni nadal stała w miejscu, co jej rodzina poczytywała ze zaletę. Bo przecież Cthulhu w ogóle by tej sprawie łeb ukręcił!
Wreszcie doszło do ostatecznego pojedynku pomiędzy Cthulhu a Yog-Sothothem. O głosy wyborców. I wtedy Cthulhu zrobił coś niesamowitego. Wystąpił i oznajmił, że się zmienił. Od tej pory jest dobry!
W sztabie Yog-Sothotha zapanowała konsternacja.
- Kłamstwo! Oszustwo! - krzyczeli współpracownicy Yog-Sothotha. - Wszystkie demony z natury są złe! On tylko udaje!
Przezornie jednak przemilczeli, że Yog-Sothoth również jest demonem...
Wreszcie, po wielu bojach, sięgnięto w walce i po rodzinę samobójczyni.
- Cthulhu tak prze po władzę, że jest gotów zatańczyć na jej grobie! - ostrzegał Yog-Sothoth. Ale Cthulhu nie przyjeżdżał.
- Cthulhu gra trumnami!! - ostrzegał Yog-Sothoth. Ale Cthulhu nie przyjeżdżał.
- Cthulhu to nekrofil!!! - ostrzegał Yog-Sothoth. Ale Cthulhu nie przyjeżdżał.
No to Yog-Sothoth pojechał do rodziny samobójczyni.
- I kto tu gra trumnami? - spytali ironicznie współpracownicy Cthulhu.
- Niech was ciemności przedwieczne pochłoną! - Yog-Sothoth poczerwieniał ze złości. - Pojechałem prywatnie!
Ale wizycie tej towarzyszyła zaprzyjaźniona z Yog-Sothothem telewizja, która nadawała cały czas wizytę na żywo.
- Witamy serdecznie - powiedziała rodzina samobójczyni i poczęstowała Yog0-Sothotha kawą.
- Straszna tragedia - przyznał Yog-Sothoth i zapytał:
- A, ten... Cthulhu... Nie był tu ostatnio?
- Niech no on tylko przyjdzie! My mu zaraz pokażemy!
- I bardzo dobrze! - uspokojony Yog-Sothoth rozsiadł się w fotelu. - Ja tiu posiedzę trochę, poczekam. Może on jednak przyjdzie. Grać trumną.
- Jak się gra trumną? - zapytał zaciekawiony Łukaszek, ale rodzina zamiast odpowiedzieć to go uciszyła.
- On opowiada, że się zmienił, ale mówiąc tak po cichu... Nie zmienił się. Wcale. - oznajmił Yog-Sothoth.
- Wiemy o tym! - zapewniła rodzina samobójczyni.
- On jest naprawdę straszny - Yog-Sothoth delikatnie bawił się trzymaną w macce filiżanką. - Żyje z kotem!
Rodzina samobójczyni wstrząsnęła się ze zgrozy i zapewniła prywatnie ją odwiedzającego Yog-Sothotha, że będzie na niego głosować.
- No! tego oczekiwałem! - rzekł szeroko uśmiechnięty Yog-Sothoth.
I skończył się film. A potem był skrót wiadomości.
- Wy też macie takie wrażenie? - zapytał tata Łukaszka. - Że te wiadomości są podobne do tego filmu...

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka