Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
1260
BLOG

Znać kogoś to być kimś

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 10

Łukaszek wraz ze swoją mamą wędrowali przez miasto. Mama usiłowała namówić syna by poszli na jakąś manifę. Łukaszek odmówił.
- To chociaż dołączmy do jakiegoś "Dnia bez" - namawiała go mama.
- Mogę dołączyć do "Dzień bez zakupów".
- Nie żartuj sobie! Ja myślę o twojej przyszłości! Jak ty chcesz dojść do czegokolwiek nie mając znajomości? A znajomości najlepiej wyrobić sobie działając w polityce. I to od najmłodszych lat.
Przysiedli na chwilę na ławce. W uliczce obok zawyło, zamigotało i pojawiła się limuzyna, z której wysiadł znany polityk w towarzystwie obstawy.
- O, ważny polityk - rzekła z zadowoleniem mama Łukaszka. - I to taki, którego chwalą w "Wiodącym Tytule Prasowym". Żebyś ty był jak on! Żebyś ty go chociaż znał!
- Znam pana Sitko - wtrącił się Łukaszka.
- Pff!! Też masz się czym chwalić! Pan Sitko! Przecież poza tym, że jest mężem naszej dozorczyni jest nikim! Nic nie robi! Tylko pije i łazi po mieście! A skąd on ci w ogóle przyszedł do głowy?
- Bo idzie tu do nas - Łukaszek odwrócił się przez ramię. - O, już jest!
Metr za nimi stał pan Sitko i patrzył na mamę Łukaszka.
- Ehehe, dzień dobry... - zaśmiała się słabo mama Łukaszka. - Czy... Pan... Może...
- Tak, słyszałem wszystko - rzekł niedbale pan Sitko i niedbałym krokiem okrążył ławkę. Niedbałości dodawało to, że zdążył już wypić jedno wino. - Przyszłem se popaczeć jak tam się ma mój znajomek.
- Kto?
- A ten tam - i pan Sitko wskazał znanego polityka.
- Pan chyba żartuje - mamie Łukaszka brwi podjechały tak wysoko do góry, że się schowały pod grzywką. - pan go zna???!
- Znam.
- Niemożliwe!!
- Pani patrzy.
I pan Sitko postawił obok ławki siatkę z zakupami po czym ruszył w stronę limuzyny. Obszedł zgrabnie ochroniarza i podszedł do ważnego polityka.
- Dzień dobry - uśmiechnął się przyjaźnie i wyciągnął dłoń.
- Dzień dobry - odparł zaskoczony polityk i odruchowo wyciągnął swoją. Uścisnęli prawice i polityk spytał:
- Czy my się znamy, panie... E... Pan...?
- Tak, to ja - powiedział pan Sitko. - Głosowałem na pana.
- Dziękuję - wyjąkał zaskoczony polityk. Pan Sitko ruszył w stronę ławki, ale po dwóch krokach obrócił się i zawołał do polityka:
- Ależ nie ma sprawy! Miłego dnia!
- Dziękuję, nawzajem - polityk był grzecznie wychowany.
Pan Sitko triumfalnie wrócił do ławki.
- O czym panowie rozmawiali? Nie było słychać - zapytała grzecznym tonem mama Łukaszka.
- O niczym. Dziękował mi - rzekł niedbale pan Sitko. - I życzył mi miłego dnia.
- Co to za znajomość! - parsknął Łukaszek. - Tak to ja też mogę zrobić!
- Przestań! - zawołała przerażona mama Łukaszka.
- No zrób to - rzekł niedbale pan Sitko.
Łukaszek odstawił swoje zakupy, ruszył do przodu i powtórzył dokładnie ten sam manewr co pan Sitko. Mama Łukaszka siedziała na ławce i była w ciężkim szoku.
- Faktycznie sukces - rzekła lodowatym głosem mama Łukaszka. - Nie sądziłam, że podejście do kogoś, choćby nie wiem jak znamienitego, i zamienienie dwóch zdań to sukces.
- Za chwilę zmieni pani zdanie - rzekł pan Sitko.
- W życiu nigdy!!
- Załóżmy się! O wino!
- Pff! Może być! Niech pan pamięta, że ja lubię czerwo... - mama Łukaszka urwała wpół słowa, gdy jej wzrok padł na wystający z siatki "Wiodący Tytuł Prasowy". Na pierwszej stronie był wywiad z prezydentem Konisławem-Bromorowskim.

- Kolejny sukces, panie prezydencie?
- O tak, porównałbym go do zdobycia korony Żuław. Rozmawiałem przez godzinę z premierem Indii i nawiązaliśmy świetne kontakty. Rzekłbym wyśmienite.
- A o czym panowie rozmawialiście.
- A tak... O niczym ważnym... Wie pan, jak słabo znam indiański.

Mama Łukaszka zacisnęła pięści na gazecie, która zaczęła się niebezpiecznie miąć.
- Jakieś lepsze wino niech mi pani kupi - rzekł marzycielskim tonem pan Sitko i założył ręce za głowę. - Takie gdzieś za półtora euro ci najmniej...

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka