Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
984
BLOG

Katolickie kółko karate, część 2, ostatnia

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 11

Ojciec Eureksjusz, tak jak mówił, przygotował lekcję pokazową sztuki walki w duchu katolickim.
- Karate! Będzie karate! - ekscytował się okularnik.
Klasa zebrała się w sali gimnastycznej. Na rozłożonych matach czekali już na nich ksiądz i pan komandos. Ten drugi miał już na sobie strój ćwiczebny.
- Też dostaniemy takie szlafroki? - spytała z dezaprobatą dziewczynka, która zawsze odzywała się jako pierwsza. - Co za krój, tragedia...
- To jest kimono - wyjaśnił pogodnie pan komandos. - Dzisiaj pokażemy wam na czym polega walka w stylu katolickim. Ma ktoś jakiś pomysł?
- Kimono i karate! - zamachał rękami okularnik.
- Do karate musisz zdjąć okulary. I jak trafisz w przeciwnika, jak go nie będziesz widział? - spytał z pobłażaniem Gruby Maciek.
- Ty jesteś tak szeroki, że w ciebie nawet ślepy by trafił! - odpyskował okularnik i się pobili.
- Może później się pobijecie, co? - zaproponował ksiądz. - Myślę, że to, co pan komandos ma do pokazania jest ciekawsze.
- Katolicki sposób walki to dawanie odporu złu - wyłuszczył pan komandos. - Do tego potrzebne są dwa elementy. Tężyzna fizyczna i siła psychiczna. Jeśli chodzi o tężyznę fizyczną, to tu wypowie się ksiądz.
- Tak, tak - przytaknął ojciec Eureksjusz. - Przypominam, że nasze ciało jest świątynią Boga, a o świątynię należy dbać. Tak jak budynek trzeba remontować, malować i odkurzać, tak samo z naszym ciałem. Należy je utrzymywać w dobrej formie.
- A zatem: tężyzna fizyczna - wtrącił się pan komandos. - Gimnastyka! Ćwiczenia! Siłka! Jogging!
- A solarium? Peeling? - wtrąciła się zaciekawiona dziewczynka.
- Biblia mówi: nie należy przesadnie dbać o ciało - rzekł ksiądz.
- Ale czy powiększenie biustu to jest przesada? - spytała z nadzieją w głosie dziewczynka.
- Żeby go powiększyć, najpierw trzeba go mieć - odezwał się Łukaszek i tylko gwałtowny unik uratował go przez utratą gałki ocznej a la "Kill Bill". Dziewczynkę musiało trzymać parę osób.
- Jak mówiliśmy: fitness, dbanie o swoje ciało - powtórzył ksiądz. - Bo na przykład ty, chłopcze, trochę się, hm... Zapuściłeś... Przydałoby się zrzucić parę kilo.
- Ale za to jestem silny! - pochwalił się Gruby Maciek i jednym chwytem powalił okularnika na matę.
- Puszczaj! - wrzeszczał okularnik ale nie miał szans wydostać się spod swojego kolegi.
- Nie wolno kopać w golenie, jądra, zadawać ciosów w krtań, ani naciskać kciukami oczu! - zastrzegł pan komandos.
- No dobra - rzekł po krótkim namyśle Gruby Maciek i zaatakował okularnika. Okularnik zawył.
- Przecież prosiłem...! - zirytował się pan komandos.
- Nie zrobiłem nic takiego!
- A co?
- Nacisnąłem mu kciukami jądra! - oznajmił triumfująco Gruby Maciek. Dziewczynce zrobiło się niedobrze.
- Siła fizyczna wygrywa - powiedział zadowolony Gruby Maciek.
- To nie do końca tak - pan komandos kazał im wstać. - Jest jeszcze coś takiego jak siła wewnętrzna, jak siła ducha. Jak myślicie, dlaczego Polacy nie dali się nigdy złamać, mimo zaborów, mimo wojny, mimo niewoli, mimo tortur? Nawet w ekstremalnych sytuacjach, ludzie silni duchem górowali nad swoimi prześladowcami mimo fizycznego cierpienia. A w codziennych sytuacjach, w sytuacjach zagrożenia możemy odepchnąć ewentualnego napastnika, który szuka swojej ofiary. Czasem wystarczy śmiały krok, podniesiona głowa, dumny wzrok, aby drab zeszedł nam z drogi. Poćwiczymy to teraz. Kto chce spróbować?
Zgłosili się oczywiście okularnik i Gruby Maciek. Pan komandos poprosił okularnika, aby ten spojrzeniem pokonał swego przeciwnika.
- Jak ty mnie chcesz odepchnąć wzrokiem... - zaczął z politowaniem Gruby Maciek i nagle uśmiech zamarł mu na wargach. - Ej! To nie w porządku! Psze księdza! On robi zeza!!
- Siła ducha! Siła ducha!! - sapał okularnik.
- Bo ci tak zostanie! - wystraszył się pan komandos.
- Ja tak nie mogę! Jak widzę zeza to mi niedobrze!!
- Nie rzygajcie na maty! - wystraszył się ojciec Eureksjusz.
Gruby Maciek odpuścił, wyczerpany padł na maty.
- Hurra! - triumfował okularnik. - Pokonałem cholesterola! Zwyciężyła siła ducha!
- Co pokonałeś? - zdziwił się pan komandos. Okularnik wskazał Grubego Maćka i rzucił:
- Cholesterol to on, czyli zły tłuszcz!
- Ja ci dam zły tłuszcz... - wyjęczał Gruby Maciek. Do okularnika sprężystym krokiem podszedł Łukaszek, zajrzał mu w oczy i rzekł z udawanym przejęciem:
- Stary, nie chcę cię martwić, ale nadal masz zeza!
- Nie! - przeraził się okularnik.
- Zostało ci! - zawołał z satysfakcją Łukaszek.
I nikt nie był w stanie wytłumaczyć wyjącemu i tarzającemu się okularnikowi, że Łukaszek żartował. Łukaszek zaś stanął przed księdzem i panem komandosem, założył ramiona i spytał:
- I kto zwyciężył?
Pan komandos podrapał się po głowie, spojrzał na powalonych Grubego Maćka i okularnika, ale nie zdążył nic powiedzieć, bo rozległ się dzwonek.
- No dzieci, prędko na lekcję! - zawołał z ulgą ojciec Eureksjusz.
- Zwyciężył dzwonek - mruknął Sajmon i z wysiłkiem pchnął koła swego wózka.

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka