Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
1154
BLOG

Zniczowiec

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 14

W szkole doszło do bardzo dziwnego zdarzenia. Podczas lekcji zajechało pod szkołę wielkie auto i wysiadło z niego trzech panów. Weszli do szkoły. Po kilkunastu minutach wyszli ciągnąc ze sobą jakiegoś ucznia. Doholowali go do płotu, po czym powalili na chodnik i szybko skopali. Krwawiącego załadowali do auta i pojechali.
Do klasy, w której siedziała piąta a wszedł pan dyrektor.
- Dlaczego uczniowie nie są w ławkach? - spytał nachmurzony.
- Widział pan to panie dyrektorze? - spytała kompletnie osłupiała sroga pani od niemieckiego.
- Widziałem.
- Pobili naszego! Pobili naszego! - darła się piąta a.
- Nie pobili, tylko zatrzymali - wyjaśnił pan dyrektor.
- Bili!
- Jeśli nawet, to on ich!
- Pan chyba żartuje, sama widziałam jak go kopali! Trzech dorosłych facetów jednego chłopca!
- Wyrywał się!
- Jak to: wyrywał?! On był sam, dziecko, a to było trzech rosłych facetów!
- A wie pani skąd byli ci faceci? Oni byli ze Zjednoczonych Oddziałów Miłości Obywatelskiej - oznajmił pan dyrektor i z satysfakcją zaobserwował jak piąta a przygasła.
- A za co go aresztowali? - spytała dziewczynka, która prawie zawsze odzywała się jako pierwsza.
- Popełnił ciężkie przestępstwo! - zagrzmiał pan dyrektor. - Należy do Zniczowców!
- Do czego? - spytała ostrożnie pani
- Zniczowców. To tacy, co chodzą i zapalają znicze - objaśnił Łukaszek.
- Ależ ja też zapalam znicze. Na cmentarzu... - wyjąkała zaskoczona pani od niemieckiego i spojrzała przestraszona na pana dyrektora.
- I widzi pani do czego prowadzi słuchanie dzieci - westchnął pan dyrektor. - Jest olbrzymia różnica pomiędzy zapaleniem znicza na cmentarzu a zapalenim go w innym miejscu. Palenie zniczy w miejscach do tego nieprzeznaczonych powoduje, że narzucamy swoją żałobę innym, siejemy nienawiść i powodujemy zagrożenie.
- Jakie zagrożenie? - spytała germanistka.
- Niech pani sobie wyobrazi co by było, gdyby ktoś taki znicz nadepnął. A to mogłaby być pani matka!
- Ale moja matka nie żyje...
- Hm - zafrasował się pan dyrektor, ale po chwili kontynuował:
- Warto też wspomnieć, że same znicze powodują olbrzymie niebezpieczeństwo. Emitują ce o dwa, wywołują raka, a ich wosk jest strasznie żrący i rozpuszcza wszystko, nawet pozbruk.
- Co pan...
- Nie widziała pani tego filmu wczoraj wieczorem? Jak kosmita napadł na miasteczko w USA i prawie wszystkich wymordował. Był niezniszczalny. Pokonał go jeden demonstrant polewając jego kosmiczny pancerz woskiem z zapalonego znicza.
- I pan w to wierzy?
- W kosmitów oczywiście nie. Ale w tych zniczach coś musi być. Ktoś z was jeszcze widział ten film?
- Mama mnie zmusiła, żebym obejrzał... - Łukaszek niechętnie podniósł rękę.
- O, to świetnie Hiobowski. Może mi przypomnisz tytuł, bo jakoś wyleciał mi z pamięci...
- "Predator kontra Demonstrator".

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Polityka