Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
1423
BLOG

Noworoczna nowoczesność, część 7, ostatnia

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 100

Hiobowscy postanowili przenieść jedzenie kolacji na czas po wiadomościach telewizyjnych. W trakcie wiadomości zawsze ktoś wstawał, ktoś krzyczał, pokazywano drastyczne materiały, jednym słowem - nie. Nie dało się zjeść w spokoju.
- A spokój podczas jedzenia jest bardzo ważny - dowodziła babcia. - Po pierwsze można nacieszyć się tym, że mamy posiłek, co w dzisiejszych czasach nie jest takie pewne, a po drugie, takie zachowanie podczas jedzenie może powodować wrzody, a każdy wie jak idzie dostać się do lekarza, bowiem w tym kraju wszystko...
- ...idzie ku lepszemu! - weszła jej w słowo mama Łukaszka.
- Niby gdzie? - zirytował się dziadek Łukaszka. - Pada ostatni zakład produkcji samochodów w Polsce...
- Nie pada - wzburzyła się mama. - Będzie katarski inwestor.
- Akurat - roześmiał się tata Łukaszka. - Przy stoczniach też miał być katarski inwestor...
- Ale co ty gadasz! Doskonale to pamiętam i mogę ci zaręczyć, że tam nie było żadnego katarskiego inwestora!
- No właśnie potem się okazało, że nie było i stoczni już nie ma...
- Nie będę się z tobą spierać - oświadczyła z godnością mama. - Dzisiaj w wiadomościach będize wywiad z ministrem, on ci to wyłoży lepiej niż ja.
W wiadomościach rzeczywiście był minister.
- Dzisiaj gościmy u nas ministra, który zajmuje się Przemyślem - rzekł ciepło redaktor. - O! Nie wiedziałem, że miasto Przemysł ma swojego ministra? Czy inne miasta...?
Redaktor poprawił nerwowo słuchawkę w uchu, poczerwieniał i powiedział:
- A zatem gości u nas minister, który zajmuje się przemysłem.
- Miał prawo się pan pomylić - powiedział z uśmiechem minister. - Niedawno przecież premier wprowadził w rządzie znaczące zmiany. Teraz ministrem, który zajmuje się Przemyślem jest ten, który do niedawna zajmował się Szczecinem.
- Ale przecież mieli go zdymisjonować! - zdziwił się redaktor. - Za to, że tylko on przyznał swoim ludziom gigantyczne premie.
- No i go zdymisjonowali.
- Ale zatrudnili znowu!
- A czego by pan chciał, żeby był bez pracy? Żeby przymierał głodem? Zresztą powiem panu, że taki fachowiec, a jest to z wykształcenia florysta, w sektorze prywatnym mógłby zarobić tak olbrzymie pieniądze, że musimy w jakiś sposób zatrzymać go w sektorze państwowym! Jakoś mu to zrekompensować! A poza tym powiem panu, że już zniknął powód jego dymisji.
- Nie będzie premii?
- Będą, ale we wszystkich regionach.
- No to fajnie - ucieszył się redaktor. - I pierwsze pytanie do pana: co z katarskim inwestorem?
- Co?
- To ja się pana pytam: co.
- Ale panie redaktorze, co za agresja! Przesłuchuje mnie pan, jakbym był kimś z opozycji! A ja jestem tyko ministrem!
- W Nowy Rok obiecał pan, że specjalnie dla fabryki w Tychach, jako ostatniego zakładu motoryzacyjnego w Polsce, sprowadzi pan katarskiego inwestora.
- Ale panie redaktorze, to było w Nowy Rok! A teraz jest luty!
- I ten inwestor...
- No nie będzie go! Przecież ja nie mogę zmuszać ludzi, żeby podpisywali z nami umowy! Każdy może się rozmyślić! I tak się stało w tym wypadku!
- I co teraz będzie z fabryką w Tychach? - napierał redaktor. - Włosi twierdzą, że ją zamkną.
- Włosi mają jeszcze drugi zakład, we Włoszech - zauważył pan minister. - Nasz premier będzie rozmawiał z zarządem włoskiej firmy. Nie robi tego zazwyczaj, bo gdyby miał zajmować się każdą firmą... No, ale w tym wypadku zrobił wyjątek. Otóż będzie rozmawiał z zarządem włoskiej firmy i będzie ich namawiał, żeby zamknęli ten zakład we Włoszech, a nasz zostawili. I co pan na to?! Ja nie wątpię, że osiągniemy pełen sukces!
- Sukces, tak... A jeśli fabryka upadnie? Tysiące pracowników, kooperantów...
- Panie redaktorze, ja panu gwarantuję, że jeśli opozycja odpowiednio wesprze nasze rozmowy na arenie międzynarodowej, to ten zakład nie upadnie!
- No ale jeśli jednak upadnie?
- Panie redaktorze, nie po to wywalczyliśmy wolny rynek, żeby teraz nim sterować. Przecież natura nie znosi próżni. Nie będzie samochodów, to będą produkować coś innego. A zresztą, panie redaktorze, nie wątpię, że pan, czy nasi widzowie chętnie przenieśliby się do Szwajcarii czy Monako. A czy Szwajcaria ma stocznie? A czy Monako ma fabryki samochodów? Więc można? Można. Tylko nie trzeba zaraz tak jątrzyć.

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (100)

Inne tematy w dziale Polityka