Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
1351
BLOG

Nowy samochód za jedno euro

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 81

Łukaszek delikatnie zamknął za sobą drzwi mieszkania. Ściągnął kurtkę, buty i usiłował przemknąć się do pokoju aby zasiąść do komputera. Nie udało się. Kiedy zrobił pierwszy krok otworzyły się gwałtownie drzwi kuchni i stanęła w nich babcia.
- Ha! - zakrzyknęła babcia i podeszła do Łukaszka. - Jest ktoś wreszcie. Przyjechał tu jeden mój znajomy z Krakowa i teraz go zabawiam...
- Dziadek wie o tym? - Łukaszek spróbował eksplodować babcię.
- ...rozmową. Nie denerwuj mnie! Chodź do kuchni, poznasz go i odprowadzisz. Mnie boli kolano, nie mogę tyle chodzić.
Łukaszek zajrzał do kuchni i przywitał się grzecznie. Siedzący za stołem starszy siwy pan spojrzał na niego błędnym wzrokiem i nic nie powiedział.
- Zablokował się na widok tej rozpusty kulinarnej - poinformowała wnuka babcia.
- Jaka rozpusta, przecież to pyry z gzikiem - zaoponował Łukaszek. - Mogła babcia coś lepszego postawić, w końcu to gość, a jak mawia dziadek: gość w dom, Bóg w dom...
- Gość w dom, Bóg w dom, masło do kredensu - rzuciła półgębkiem babcia Łukaszka. - On jest z Małopolski. Nie przywykł do posiłków wieloskładnikowych. Zobaczył ziemniaki z twarożkiem i się zablokował. Co robić?
- Może coś do picia?
- Nalej mu herbaty - szepnęła po cichu babcia. - Ino po sam brzeg.
- Czemu?
- A jak słodzi? W ten sposób cukier się nie zmieści.
Łukaszek i babcia weszli do kuchni uśmiechając się promiennie i serdecznie. Babcia podsunęła gościowi herbatę, a ten siorbnął łyk i jakoś się odblokował.
- Musisz częściej łączyć posiłki Kaźmirz - poradziła życzliwie babcia. - Przyzwyczajać się. Oswajać. Zacznij od czegoś drobnego. Posłodzić herbatę. Posmarować dżemem naleśnik...
W trakcie rozmowy Łukaszek dowiedział się, że gość czeka aż mu sprawdzą samochód. Łukaszek zgodził się go odprowadzić. W trakcie przechadzki zapytał gościa jaki też on ma samochód.
- Och, nowy, kupiłem go okazyjnie za jedno euro w taryfie Max Mix - wyjaśnił niedbale pan Kaźmirz. Zaskoczony Łukaszek pomylił krok i poprosił o wyjaśnienie czy aby nie chodzi o telefon.
- Nie, o samochód - upierał się pan Kaźmirz. - 0d niedawna nasz rząd zaczął sam sprzedawać samochody! I to jak tanio! Po jednym euro!
- Niemożliwe.
- Jak niemożliwe, sam tak kupiłem. W taryfie Max Mix. Oznacza to, że wziąłem formułę Mix, czyli podpisałem umowę na określoną liczbę doładowań.
- Doładowań?
- Doładowań paliwa, czyli tankowań. A Max oznacza, że wziąłem ich największą liczbę, czyli tysiąc. Po trzydzieści euro. W ten sposób płacę bardzo mało...
- Czyli auto kosztuje trzydzieści tysięcy euro - obliczył błyskawicznie Łukaszek. - A co to za bryka?
- Nawet więcej, bo musiałem dopłacić jedno euro za auto - i pan Kaźmirz wymienił markę i model.
- Przecież to coś kosztuje dziesięć tysięcy euro! - zdumiał się Łukaszek.
- Ale ja nie płacę dziesięć tysięcy, tylko trzydzieści - odparował gładko pan Kaźmirz. - A tak jest o wiele taniej! Przecież trzydzieści to mniej niż dziesięć tysięcy, prawda?
Łukaszek nie spierał się dalej, tym bardziej, że doszli już na stację. Technik, zapytany przez pana Kaźmirza o jego auto spojrzał jakoś dziwnie, skrzywił się i poprowadził ich w czeluście warsztatu.
- Boże, pewno mi drzwi porysowali - pan Kaźmirz chwycił się nerwowo za serce. Ale auto było nietknięte, za to przy nim stało dwóch policjantów.
- To pana? - spytał pierwszy policjant. - Niech na pan zerknie na ekran.
I pokazali mu laptopa podłączonego do auta. Na ekranie laptopa co chwila przelatywały jakieś czerwone linie.
- Co to? - spytał z niepokojem pan Kaźmirz. - Jakieś błędy?
- Wykroczenia - wyprowadził go z błędu drugi policjant. - Tu ma pan wbudowaną kamerkę w deskę rozdzielczą. Ma ona moduł odczytujący znaki. Ten moduł sczytuje dane z komputera samochodu i jeśli jechał pan szybciej niż pokazywał znak to zaznacza to na czerwono. Koniec z jeżdżeniem i ściganiem piratów. Teraz przyjeżdżamy tylko na przeglądy i podpinamy laptopa. Czysta robota.
- To jest szpiegostwo! - zagulgotał pan Kaźmirz. - Nikt mnie nie informował...!
- Wszystko jest w umowie, paragraf trzysta dwunasty, strona sześćdziesiąta dziewiąta - odezwał się pierwszy policjant. - Na razie przejrzeliśmy jeden miesiąc wstecz. Długo pan go ma?
- Pół roku...
- To jeszcze trochę to potrwa.
- A... Tego... Dużo panowie już znaleźli?
- Sto dwanaście punktów i dwa tysiące sześćset siedemdziesiąt trzy euro kary.
Pan Kaźmirz padł zemdlony.

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (81)

Inne tematy w dziale Polityka