Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
1872
BLOG

Grillopolacy

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 52

Hiobowscy siedzieli przy kolacji, gdy odezwał się telefon komórkowy. Nikt nie odebrał. Potem odezwał się inny telefon, potem kolejny...
- Niech ktoś wreszcie odbierze - poprosiła zirytowana babcia. - Oszaleć można. Tak ludzie plują na tą komunę, a wtedy nie było tak, że każdy miał telefon i co? I spokojniej było. Komu to przeszkadzało?
Tata Łukaszka odstawił herbatę, sięgnął po telefon, odebrał i się zdziwił.
- Łukasz??? To ty??? Czemu dzwonisz??? Gdzie ty w ogóle jesteś??? No wiem, że poszedłeś wynieść śmieci, ale to było pół godziny temu! Myśleliśmy, że bawisz się z kolegami na podwórku... Ale co ty opowiadasz???
Tata Łukaszka zrobił okrągłe oczy i oznajmił rodzinie:
- Mówi, że go porwali.
- UFO? - spytała siostra Łukaszka z zainteresowaniem.
- Czego to nie wymyśli byle tylko zadań domowych nie odrabiać - westchnął dziadek.
= Kto cię porwał??? Co??? Sąsiedzi z piętra niżej? Mówi, że chcą okup! - poinformował zaniepokojony tata. Hiobowscy zafalowali poruszeni.
- Bzdury - oświadczyła stanowczo mama Łukaszka. - Jesteśmy zieloną wyspą na tle innych państw, gdzie się porywają dla okupu!
- A co chcą? - spytała przytomnie siostra Łukaszka.
- A co chcą? - powtórzył pytanie tata Łukaszka i zasępił się słysząc odpowiedź. Nie podzielił się nią z resztą rodziny, lecz poczłapał do kuchni.
- Co się stało, czego chcą?! No mówże! - wołali zaniepokojenie Hiobowscy. Lecz tata zajrzał do pokoju trzymając coś w ręce i poprosił, aby za nim nie iść.
- Mogą być na głodzie i przez to niebezpieczni - dodał i wyszedł z mieszkania.
- Co tu się dzieje do cholery??!! - irytował się dziadek Łukaszka. - Czemu nikt mi nic nie mówi?! Żądam wyjaśnień!
- Akurat ktoś ci coś wyjaśni - rzekła z ironią babcia. - Człowiek może liczyć tylko na siebie!
- Powinna powstać specjalna komisja... Ej, zaczekajcie na mnie! - zaczęła mama Łukaszka i widząc, że reszta rodziny udaje się tropem taty poszła i ona.
Tata Łukaszka zszedł piętro niżej i zatrzymał się przed drzwiami sąsiadów. Wtedy ujrzeli, że w ręku trzyma kratkę od grilla, brudną, oklejoną zjełczałym tłuszczem. Hiobowscy poprzedniego dnia robili grilla i jakoś nikt nie zdążył tej kratki umyć. Tata Łukaszka obejrzał się i ujrzał całą rodzinę za sobą.
- Przecież prosiłem, żeby za mną nie iść!
- Żądamy wyjaśnień!
- Co tu wyjaśniać - tata Łukaszka wzruszył ramionami. - Wszystko wskazuje na to, że nasi sąsiedzi to Grillopolacy. Zapewne przez cała majówkę nie zrobili grilla i teraz są na głodzie... Uważajcie na siebie!
Zadzwonił. Otworzył mu sąsiad. Ale jak on wyglądał! Zawsze schludny, zadbany i elegancki. Teraz w potarganej fryzurze, wymiętym ubraniu i podkrążonych oczach. Na widok tacki rzucił się na tatę i zaczął go brutalnie szarpać. Przeklinał tez, wyzywał tatę Łukaszka od kochanka płci męskiej prezesa partii opozycyjnej, życzył mu rychłej i bolesnej śmierci, no i żądał kratki.
- Najpierw chcę zobaczyć syna! - tata Łukaszka wdarł się do mieszkania, a reszta Hiobowskich za nim.
Łukaszek leżał związany w kącie. Na środku pokoju leżała rozwalona torba ze śmieciami Hiobowskich. Wysypany z niej popiół z grilla był wciągany nosem przez sąsiadów, albo wcierali go palcami w dziąsła.
- Winda stałą na parterze więc poszedłem schodami - tłumaczył się Łukaszek, kiedy siostra rozplątywała jego więzy. - Napadli mnie na półpiętrze. Zabrali śmieci i zawlekli tutaj. Oni wciągają popiół nosem! Czy oni są normalni?
- Artystom wolno więcej - odezwała się ciepło mama Łukaszka. Z przyjemnością rozglądała się po wnętrzu zaprojektowanym zgodnie z trendami "Wiodącego Tytułu Prasowego". W każdym pokoju grający telewizor, ustawiony na Najlepszą Telewizję. Na ścianach sztychy z płonącymi stodołami. Wszędzie egzemplarze "Wiodącego Tytułu Prasowego".
Pan domu oderwał się od zlizywania tłuszczu z kratki, przeczesał palcami rozwiane włosy i usiadł na krześle. Jego małżonka również powoli dochodziła do siebie. Tylko dzieci, pochrząkując na podłodze , toczyły pomiędzy sobą walkę o tackę aluminiową po smażeniu żeberek.
- Już mi lepiej - oznajmiła słabym głosem sąsiadka. - O... Sąsiedzi... Poczęstuj państwa kieliszkiem sushi...
Sąsiad dał jej do possania patyczek po szaszłyku a sam z nieśmiałym uśmiechem przeprosił za zachowanie swoje i swoich najbliższych.
- Proszę nas jednak zrozumieć - poprosił cicho. - Od miesiąca w telewizji nic tylko majówka i majówka. Oczekiwania był zatem ogromne. Majówka musiała być sukcesem. Wyjechaliśmy nad morze. Zabraliśmy ze sobą wszystko co potrzebne Polakowi. A tu co? - broda mu zadrgała. - Deszcz! Grila nie idzie rozpalić! Nic nie można usmażyć! Czekoladowy orzeł rozpuścił się nam na deszczu! Ułożyliśmy krzyż z puszek po piwie, nasikaliśmy do paru zniczy, sprofanowaliśmy godło, flagę i hymn państwowy... Nic to jednak nie pomagało. Po prostu organizm domagał się grilla. Tego zapachu, smaku. A tu nic!
- Niech się pan nie martwi - pocieszyła go mama Łukaszka. - Cały rząd pracuje nad tym zagadnieniem. Podobno ma być rozporządzenie, że zostanie utworzona spółka Majówka! Powstaną w miastach specjalne Strefy Grilla, gdzie będzie można grillować nawet w deszczu! Na następną majówkę ma powstać autostrada stąd do Pawełkowic! Sukces za sukcesem! Już jest u Prezydenta uchwała o tym, że majówka ma być obowiązkowo radosna!
- To wszystko wina katolickiego ciemnogrodu - oświadczyła ze złością sąsiadka. - Oni muszą świętować weekend majowy w sposób zaduszkowy. A najgorsze, że zmuszają do tego innych. W "Wiodącym Tytule Prasowym" podali, że mohery specjalnie na złość normalnym, fajnym Polakom, nie modlili się o dobrą pogodę na długi weekend.

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (52)

Inne tematy w dziale Polityka