Klub parlamentarny PO pokazał, że nadal kocha swego obciachowego prezydenta. Do Klubu PO dołączyli parlamentarzyści PSL i zgotowali w sali kolumnowej Sejmu RP owacje na stojąco. Tych dwóch co to po wyborach skompromitowało się powiedzeniem:to nie Platforma przegrała, to prezydent Komorowski przegrał nie było widać w gronie wiwatujących, zostali schowani, być może do kasy pancernej.
Po wstępie Rafała Grupińskiego wystąpiła pani premier Ewa Kopacz dziekując i zarazem przypominając kto tu rządzi.
Po pani premier głos zabrał ustępujacyc prezydent, dziękował, dziękował i jeszcze raz dziękował. Wyraźnie widać było, że się wzruszył i co najważniejsze, już jako ustępujacy nauczył się mówić bez karti, nawet kilka minut.
W swoim wystąpieniu przez wszystkie przypadki odmieniał słowo "wolność", ale i tak nie przelicytował Donalda Tuska, który w swoim ekspoze z 2007 roku słowo "miłość" we wszystkich przypowdkach wymienił bodajże 124 razy.
Panie premier Ewa Kopacz zaapelowała do ustępującego prezydenta o wsparcie w walce o zwycięstwo w wyborach parlamentarnych. Z tego co powiedział Komorowski, można było wyczuć, że to nie będzie tylko wsparcie, ale aktywne uczestnictwo w kampanii.
Byłby to ewenement na skalę europejską, a może nawet światową, że ustępujący prezydent zaraz po przegranych wyborach angażuje się w kampanię wyborczą partii. A może się mylę, może były takie przypadki w Europie, lub świecie?
Inne tematy w dziale Polityka