W swoim czasie uznalem za stosowne uznacnominacje Wildsteina na szefa TVP za sukces PiS. Pozwole sobie zacytowac siebie samego:
"(...)Facet ma swoje poglady, z ktorymi mi nie po drodze, ale ma niezaprzeczalna
pozycje w swiecie dziennikarskim, zyciorys i taka niezaleznosc, jakiej nie
mialby kolejny urzedas-przyjaciel pRezydenta w rodzaju pani Kruk albo efekt
(...) z calej tej zgrai miernot, ktora promuje PiS akurat ten facet ma papiery intelektualne i wyobraznie, zeby zrobic cos sensownego. (...)
Mam tez nadzieje, ze te nadzieje, to nie jest tylko efekt tego, ze Kaczory tak
zanizyly poziom, ze na bezrybiu i rak ryba. Niech TVP bedzie proprawicowa, ale
niech bedzie tez w tym uczciwa. Tak postrzegam Wildsteina.(...)"
Minelo poltora roku, Wildsteina nie ma w TVP, a w Rzepie pojawia sie taka analiza rzeczywistosci: "(...)autorzy „Gazety Wyborczej”, „Newsweeka”, „Polityki” i innych pism(...)ogłaszają, że rząd Tuska może już nic nie robić i tylko pozwolić, aby „normalność” wracała(...)"
Wydaje mi sie, ze z tygodnia na tydzien towarzystwo skupione w redakcji Rzepy coraz mocniej traci kontakt z otoczeniem. Rozumiem taka postawe w przypadku paru osob, ale akurat od Wildsteina mozna bylo oczekiwac wiecej. Okazuje sie chyba, ze wejscie do pisowskiej rzeki pozostawia slad na osobowosci wchodzacego. W sumie troche szkoda faceta ...
http://blog.rp.pl/wildstein/2008/01/02/przywracanie-normalnosci/
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=41690762&a=41690762



Komentarze
Pokaż komentarze