W znanym i lubianym programie redaktora Pospieszalskiego w TVP2 pani doktor (nie profesor) Fedyszak-Radziejowska zacytowala zdanie z tekstu Zolla: "(...)Mając w pamięci to, co przez ostatnie dwa lata wyprawiał minister Ziobro, musimy liczyć się z tym, że kiedyś może pojawić się kolejny.(...)". Dopowiedziala sobie do tego cos, czego w tekscie nie ma i to cos dwukrotnie puscila w eter. Otoz wedlug niej Zoll twierdzi w swoim tekscie, ze trzeba zrobic wszystko, zeby juz nigdy nie pojawil sie ktos taki jak Ziobro (na stanowisku Ministra Sprawiedliwosci), nawet jesli zostalby wybrany w demokratycznych wyborach.
A co naprawde napisal Zoll? Oprocz paru innych ciekawych zdan napisal tak:
"(...)Mając w pamięci to, co przez ostatnie dwa lata wyprawiał minister Ziobro,
musimy liczyć się z tym, że kiedyś może pojawić się kolejny. Dlatego tak ważna
jest kwestia jak najszybszego rozdzielenia funkcji prokuratora generalnego i
ministra sprawiedliwości oraz powołania niezależnego, apolitycznego prokuratora,
który, podejmując ważne decyzje, będzie miał na celu wyłącznie dobro państwa, a
nie partyjnych kolegów.(...)"
Rozni sie to od tez Fedyszak-Radziszewskiej? Czy rozni sie tak, jak prawda od klamstwa, ewentualnie od manipulacji? A moze sie pani doktor zwyczajnie zagalopowala?
Swoja droga ten odcinek "Warto rozmawiac" byl bogaty w "obiektywizm". Bylo o aferze Rywina, zmianie klimatu w prokuraturze po wygranej PO itp.
Zobaczylismy (dosc siermiezny zreszta od strony technicznej) pokaz tego, co zostalo umorzone (wiadomo) i kto kogo pozwal lub kto z kim wygral, ponoc w ostatnim, platformianym czasie (m.in. Krauze-Gargas, TVN-Gazeta Polska, Kaczmarek-Engelking, Michnik-Ziemkiewicz, Michnik-Zybertowicz). Redaktor Pospieszalski na serio pytal, czy pewne dwie sprawy zakonczone 2 dni po zaprzysiezeniu rzadu Tuska (Sekula) maja zwiazek ze zmiana wladzy.
Pani doktor Fedyszak-Radziejowska robila za autorytet naukowy twierdzac m.in., ze Kaczmarek pozwal Engelkinga za to, ze Engelking jest profesjonalista (bo profesjonalnie przeprowadzil pokaz mulimedialny). Redaktor Semka natomiast zgodzil sie z Rokita, ze rzad PiS nic nie zrobil dla odpolitycznienia prokuratury, ale dodal, ze przeciez byl slaby, mniejszosciowy, oparty na niepewnych koalicjantach. Coz wiec mogl, biedaczek?
Na koniec redaktor Pospieszalski pozegnal widzow stwierdzeniem, ze jak ktos za mocno badal afere Rywina, to musial odejsc z polityki. I tu popatrzyl w strone pewnego Jana ...
Zalosne? Zalosne, ale to niestety rzeczywistosc publicznej telewizji. Wypada pogratulowac panu Lisowi towarzystwa.



Komentarze
Pokaż komentarze (13)