Za newsweek.pl:
"(...) Rada Programowa jest organem opiniodawczym, doradza zarządowi Telewizji Publicznej w sprawach programowych. Jej skład wybiera Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Spośród 15 członków Rady aż 10 osób to politycy: Jan Ołdakowski, Jarosław Rusiecki i Anna Sobecka (posłowie PiS); Daniel Pawłowiec i Krzysztof Bosak (dawni posłowie LPR); Janusz Maksymiuk i Elżbieta Wiśniowska (byli parlamentarzyści Samoobrony); Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO); przedstawiciel PSL Marian Zalewski oraz były poseł SLD Piotr Gadzinowski.
Propozycja zmian we władzach zbulwersowała członków Rady związanych z PiS, LPR i Samoobroną. Mimo że mają oni większość, pomysł PO mógł przejść, bo na posiedzenie nie stawili się wszyscy politycy poprzedniej koalicji rządowej. Rozstrzygający głos należał do Piotra Gadzinowskiego. Ten - urażony, że PO nawet nie starała się zdobyć wcześniej jego przychylności - nie poparł pomysłu wymiany przewodniczącego.
W zamian politycy PiS, LPR i Samoobrony, wybrali Gadzinowskiego na wiceszefa Rady. Z funkcją tą pożegnał się natomiast prof. Tadeusz Kowalski.(...)"
Jak widac nie trzeba oredzia Tuska, zeby zaszkodzic SLD i PiS jednoczesnie. To co sie stalo w Radzie Programowej TVP jest kolejnym krokiem SLD i PiS na szlaku utraty poparcia spolecznego. Bedzie wykorzystywane przez PO w walce z PiS i SLD, a te partie nie beda mialy argumentow przeciwnych. Bo zadna z nich nie jest w stanie uzasadnic, ze pojawil sie powod tak wazny, zeby wspolpracowac z najwiekszym wrogiem. Jedni sie czuli zbulwersowali, a inni niedocenieni? Zalosne ...
http://www.newsweek.pl/artykuly/artykul.asp?Artykul=25189



Komentarze
Pokaż komentarze (27)