To jest drobiazg w sumie, ale mnie zirytował.
Przeczytałem dziś rano artykuł pani Pauliny Wilk o festiwalu w Jarocinie. Artykuł jak artykuł, trudno stwierdzić, o co w nim chodzi, chyba sama autorka o tym nie wie. I nie warto by w ogóle o tym pisac, gdyby nie jeden akapit, znajdujacy się na końcu tekstu. Pani Wilk pisze:
"Jarocin jest znów ważną imprezą. Ale brakuje mu ciekawej formuły. Przystanek Woodstock przyciąga stutysięczną publiczność, bo ma nie tylko towarzyszące muzyce programy społeczne i integracyjne, ale też charyzmatyczną osobowość - Jurka Owsiaka. Jarocin miał tylko wieżę do skoków na bungee. I dziesięciokrotnie mniej uczestników."
Jedna dziesiąta publiczności Woodstocku. To porównanie robi wrażenie, autorka zapomina jednak o jednym. Woodstock jest za darmo, Jarocin zaś kosztował, i to całkiem sporo. Nie wiem ile zarabia pani Wilk jako dziennikarka, wiem natomiast, ze dla młodzieży z małych miejscowości stanowiącą gros uczestników imprezy Owsiaka 60 zł piechotą nie chodzi.



Komentarze
Pokaż komentarze (11)