Sprawa z uszkodzonym laptopem Zbigniewa Ziobry[1] jest o wiele poważniejsza, niż się wydaje. Ze źródeł zbliżonych do kancelarii premiera wypłynęła bowiem informacja, ze właśnie w uszkodzoną płytę główną laptopa wbudowany był słynny guzik, którego naciśnięcie odblokowywałoby naszą wschodnią granicę, równocześnie likwidując problemy celników. Ekipa PiS wiedziała bowiem o wynikającym z przystąpienia do Schengen zagrożeniu i, wbrew temu, co niedawno zarzucali jej politycy PO, była do tej zmiany przygotowana. Tajny guzik, stworzony przez grupę młodych informatyków związanych z uczelnią o. Rydzyka zainstalowany został w laptopie Ziobry, jako najbardziej zaufanego człowieka Jarosława Kaczyńskiego. Miał zostać użyty, jednakże, gdy PiS przegrał wybory, postanowiono zniszczyć guzik wraz z całym komputerem, a nieuchronną w tej sytuacji dezorganizację życia na granicach wykorzystać do ataków na nowy rząd. Tę informację potwierdził już w rozmowie z wysłannikami „Dziennika” Janusz Kaczmarek, zaś dłuższy materiał na ten temat ukaże się również w poniedziałkowym „Newsweeku”. Co gorsza, z wypowiedzi Kaczmarka wynika również, że w pozostałych komputerach znajdować się mogły guziki, których naciśnięcie rozwiązywałoby problemy w szkolnictwie, służbie zdrowia a także w polityce zagranicznej. Stąd gorączkowe niszczenie komputerów. Stąd zapewne również ich znikanie z rządowych pomieszczeń. Nie wiemy, jakie jeszcze tajemnice kryły komputery ludzi Ziobry i Kaczyńskiego. Kaczmarek stwierdził, że nie jest w stanie potwierdzić informacji, że w jednym z uszkodzonych telefonów komórkowych znajdował się przycisk, za pomocą którego można było rozwiązać również problemy w górnictwie, jednak znane byłemu współpracownikowi Ziobry fakty n8ie pozwalają mu tego całkowicie wykluczyć. Zaś zastanawiająca epidemia niszcząca karty SIM pozwala na pewne domysły.
54
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (16)