Media mają krótki wzrok, marny słuch i bardzo selektywną pamięć. Wczoraj i dziś maglowana jest niefortunna wypowiedź ministra Szczygły o żołnierzach z Afganistanu, oskarżonych o ostrzelanie cywilów. Media, wielce oburzone, zachłystują się faktem, że minister od razu przesądził o winie żołnierzy. Minister zamiast ich bronić, nazywa ich durniami, co wzbudza słuszny sprzeciw. Dziennikarzy, a za nimi rodzin żołnierzy, którzy domagają się przeprosin. Szczygło przeprasza, dziennikarze jednak przywołują następne sto razy jego wypowiedź, rodziny zaś nie przyjmują przeprosin. Warto przypomnieć sobie – i im, bo niestety praca dziennikarza jest tak stresująca, że osoby wykonujące ten zawód mają problemy z pamięcią – że to polscy dziennikarze, zwłaszcza zaś pracownicy TVN i TVN 24, byli pierwszymi, którzy wydali na żołnierzy wyrok. Przypomnijmy sobie i im, że gdy cała sprawa wyszła na jaw, tuż po zmianie rządu, media próbowały stworzyć wrażenie, ze doszło do masakry w wykonaniu polskiego wojska pod rządami PiS. Nowa władza na początku odmówiła im pomocy prawnej, potraktowała jak najgorszych bandytów (nie chodzi teraz o to, czy słusznie, czy nie), zaś dziennikarskie stado podniosło jazgot. I my mamy krew na rękach. Rząd Kaczyńskich nie upilnował. Wywiad wojskowy zawiódł. Nasi żołnierze mieli złe dane. TVN godzinami pokazywała rozpaczające rodziny zabitych. Brakowało już tylko przeprosin prezydenta Kwasniewskiego( i mułły wznoszącego modły), ale to zapewne tylko dlatego, że pechowo prezydentem był już ktoś inny.
Dopiero po kilku dniach nastawienie telewizji do żołnierzy zaczęło się zmieniać. Zauważono, ze zostali potraktowani zbyt brutalnie, a MON zaniedbał sprawę ich obrony, która powinien się zając, jako, ze chodzi o naszych wojskowych. Później zaś przytrafiła się nam histeria w obronie Jakuba T., a stado zorientowało się, że na obronie Polaków oskarżonych o zbrodnie na obczyźnie można ugrać trochę punktów. Jedynym winnym pozostał więc Szczygło i gdy już laptop Ziobry został zgrany i zapomniany (gdy tylko wypadałoby napisać jakieś sprostowania) fachowcy od dezinformacji znaleźli nowy samograj – wypowiedź Szczygły. Za kilka dni znajdzie się zapewne coś następnego, byleby nie analizować przesadnie strajków, rosnących cen i kolejnych protestów. Zdesperowanym ludziom premier opowie o górskich wakacjach, a Pawlak o tym, czego nie musi robić. Ministrowie podsumują sto dni rządu. Wszyscy będą stać u boku premiera, nie zwrócą uwagi na to, że na ekranach telewizorów transmisję z kolejnej konferencji kontruje równoległe sprawozdanie z kolejnego, marginalnego protestu na ulicach Warszawy, w którym mniejsza, niż zapowiadali organizatorzy, grupa ludzi protestuje przeciwko nieprawidłowościom, za które odpowiada poprzedni rząd. A orkiestra grać będzie do końca.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)