Dzięki anonimowym źródłom z otoczenia premiera udało mi się zdobyć roboczą wersję przemówienia, jakie prezes rady Ministrów, pan Donald Tusk wygłosi z okazji stu dni działalności swojego gabinetu. Zapraszam do lektury.
Mija 100 dni, odkąd z woli odpowiedzialnej i lepiej wykształconej części naszego społeczeństwa objąłem funkcję premiera Rzeczpospolitej. Nie trzeciej, nie czwartej – Polskiej. Dziś nadchodzi moment, by przedstawić dotychczasowe osiągnięcia mojego gabinetu i przedstawić plany na przyszłość.
Obiecaliśmy Polsce i Polakom cud i cud ten na naszych oczach się dokonuje. Odchodzą z polityki skompromitowani ludzie, a każdy kolejny dzień odsłania elementy tej autorytarnej układanki, którą próbowali złożyć za parawanem naprawy państwa politycy Prawa i Sprawiedliwości. Na nasze szczęście – nieumiejętnie. Moi ministrowie z sukcesami tropią nadużycia, niedociągnięcia i zwykłe niechlujstwo poprzedniej ekipy. Już dziś jednak widać, że wymagać to będzie czasu. Praktycznie w każdym bowiem obszarze działalności państwa znajdujemy dziś rzeczy, które trzeba naprawić.
Nasi krytycy, nieraz inspirowani zresztą przez naszych politycznych przeciwników, zarzucają nam, że zamiast iść do przodu, koncentrujemy się na rozliczaniu poprzedniej ekipy. Wyrywając z kontekstu nasze wyborcze zapowiedzi, domagają się natychmiastowych rozwiązań. My jednak idziemy własną drogą. By ją zrozumieć, trzeba cofnąć się do roku 1989. Wówczas, przy podobnej do dzisiejszej zmianie warty na scenie politycznej, zaniechano rozliczenia przyszłości. Późniejsze wydarzenia pokazały, że był to błąd. Dziś jest za późno, by rozliczać ludzi dawnej PZPR, którzy zresztą nauczyli się już reguł demokracji i biznesu. Jednak dziś, gdy żegnamy bardzo podobny, mniej skuteczny, a jednak groźniejszy jeszcze reżim, nie możemy powielić tamtego błędu. Zanim zbudujemy tu drugą Irlandię, musimy najpierw rozliczyć Prawo i Sprawiedliwość i zwalczyć skutki awanturniczej polityki wewnętrznej i zagranicznej, prowadzonej przez tę partię. Zanim zbudujemy druga Irlandię, musimy odgruzować teren. Dopiero, gdy już Julia Pitera i Zbigniew Ćwiąkalski przygotują plac budowy, powstaną obiecane autostrady i baseny.
Drugim zarzutem wobec mnie i mojego rządu jest, że prowadzimy cały czas kampanię wyborczą, zamiast zając się rządzeniem. I tu, zaskoczę przeciwników – zgadzam się. Przyznaję to wprost – prowadzimy kampanię wyborcza. Wiemy bowiem, że proces czyszczenia państwa z pisowskich złogów będzie długotrwały i by zrealizować swoje plany, potrzebujemy, nie czterech, a co najmniej ośmiu lat. Dlatego już dziś musimy walczyć o reelekcję. Gdy już, cytując jednego z najlepszych moich ministrów, dorżniemy watahy, będziemy mogli zrealizować pozostałe obietnice. Pierwsze kroki już uczyniliśmy. W miejsce histerii w polityce zagranicznej pojawiła się odpowiedzialność. W polityce wewnętrznej godna stanowczość zastąpiła brutalność. Jarosław Kaczyński rządził krajem poprzez konflikt i stał się politycznym bankrutem, któremu pozostało wykrzykiwanie swoich urojeń ze śmietnika historii. My zarządzamy krajem poprzez kampanię wyborczą. Pozwoli nam to wygrać kolejne wybory tak, by samodzielnie móc wprowadzać zmiany. Wtedy też weźmiemy za kraj pełną odpowiedzialność. Zanim to się stanie, zlikwidujemy wszelkie skutki rządów naszych poprzedników. Zaś po kolejnych wyborach wybudujemy obiecane obiekty i drogi, i zapewnimy godziwą płacę wszystkim Polakom. Już w roku 2012 odczuwalne będą pierwsze pozytywne skutki naszych rządów, a w okolicach roku 2015 rozpocznie się budowa stadionów na tak zwane Euro 2012. Tak więc hasłem i głównym programem mojego rządu na resztę tej kadencji jest więc „Osiem lat rządów PO. By żyło się lepiej. Wszystkim”. Dobranoc Państwu.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)