Budyń78 Budyń78
45
BLOG

Wielkanocny prezent

Budyń78 Budyń78 Polityka Obserwuj notkę 5

 Tradycja dawania prezentów na Wielkanoc nie jest tak powszechna, jak obdarowywanie się w Boże Narodzenie, jednak stopniowo zdobywa nowe przyczółki. W ostatnich dniach zyskała nowego, ważnego sprzymierzeńca – media. Te zaś postanowiły dla tej idei zrobić naprawdę dużo, same świecąc przykładem i obdarowując (z lekkim wyprzedzeniem) Polaków, zwłaszcza zaś Polaków-katolików. Dzieci czekające na św. Mikołaja piszą listy, w których proszą o kolejki, samochody, gry czy też komórki, dorośli zaś Polacy-katolicy listów nie pisali, lecz dziennikarze znają ich dobrze i odgadli marzenia tej grupy. W redakcjach burze mózgów dały efekty w postaci listów domniemanych czytelników, którzy, gdyby wiedzieli, że za prezenty wielkanocne odpowiadają media, pisaliby:

 

„Drogi Dzienniku, Gazeto, Radio (niepotrzebne skreślić). Głosuję tak, jak mi każe ksiądz Rydzyk i tak głosuje cała moja rodzina. Ksiądz Rydzyk każe nam głosować na Kaczyńskich, więc głosujemy, ale nie lubimy ich. Więc daj nam, o Dzienniku, Gazeto, Radio nową partię Ojca Rydzyka, byśmy mogli głosować na nią w zgodzie i z sobą samym, i z naszym Ojcem Dyrektorem – Polacy Katolicy”

 

Media potrzeby znają, o czytelnika i słuchacza dbają, więc dają. I tuż przed Niedzielą  Palmową piszą o nowej partii związanej z Rydzykiem, piszą o niej po raz kolejny, gdyż wydaje im się, ze ktoś na tę partię czeka. Przy okazji same sobie chcą dać prezent w postaci rozpadu tak nielubianego przez siebie PiS. A że to nieładnie, to dostaną pewnie znów po łapach, bo partia taka nie powstanie, a jeżeli nawet, to na dłuższa metę PiSowi tylko pomoże. O tym jednak nie myślą, gdyż zajęte są już wyłącznie pracą nad prezentem. Ja prezentów na Zajączka nie daję, więc mogę pomyśleć za media. Tak więc biorę pod uwagę dwa warianty, a nawet wariantu dwa i pół.

 

Pierwszy – partia ojca Rydzyka nie powstanie. Za tym wariantem przemawia to, że nie powstała dotąd, choć wieszczono jej powstanie po wielokroć,  pierwszy raz miał ją zakładać przed wyborami Antoni Macierewicz, zaś teraz czytamy o tym samym już drugi lub nawet trzeci raz od wyborów. Dziennikarze są więc w tej sprawie, jak i w wielu innych, niewiarygodni, zaś z każdą kolejną informacją tego typu coraz bardziej narażają się na śmieszność. Rydzykowi wciąż się to nie opłaca. Skoro wcześniej, mogąc mieć złudzenia co do potencjału partii „na prawo od PiS” nie poparł Marka Jurka i późniejszej Ligi Prawicy Rzeczpospolitej, tym bardziej nie poprze takiego projektu mając już dane z ostatnich wyborów na temat poparcia, na jakie taka siła mogłaby liczyć. Choć sprawa wód geotermalnych osłabia lekko wiarę w biznesowe talenty księdza Rydzyka, to jednak w polityce nie będzie się nadal brał za inwestycje bez cienia powodzenia. Dlatego będzie on co prawda dalej puszczał oko do osób typu Marka Jurka, czasem może też decydować się na połajanki pod adresem PiS (zwłaszcza, że nie musi się liczyć z konsekwencjami), by mieć w zanadrzu groźbę poparcia innej siły politycznej, jednak na całkowite postawienie na jakąś nową i niepewną kartę się nie zdecyduje.

 

Wariant pierwszy i pół – partia powstaje, ale nie zdobywa znaczącego poparcia. A nie licząc się na scenie politycznej, przestaje być atrakcyjna dla o. Rydzyka, który nie zwraca na nią więcej uwagi, tak jak Wałęsa czynił z kolejnymi projektami politycznymi, powoływanymi jako zaplecze Wałęsy (BBWR, Partia Wiktoria itd.). Znaczenie długoterminowe takiej sytuacji takie same, jak wariantu pierwszego, krótkoterminowe takie, jak drugiego, o którym za chwilę.

 

Wariant drugi – partia ojca Rydzyka powstaje i zdobywa poparcie społeczne umożliwiające jej wejście do sejmu. Na co liczą medialni czarodzieje? Ze partia taka osłabi PiS? W 90% spraw partie te głosować będą tak samo i prawdopodobnie zdolne będą do współpracy, gdy już pierwsze emocje związane z podziałem opadną. PiS może też wcale nie stracić poparcia, gdyż istnieje grupa osób, której PiS nie odpowiadał głównie dlatego właśnie, że współpracował z Radiem Maryja. Po oddzieleniu się środowiska rozgłośni od PiS takie osoby mogą znów rozważać poparcie dla partii Jarosława Kaczyńskiego, zwłaszcza, że dotychczasowe działania rządu (czy też brak tych działań) nie musi skłaniać tej części elektoratu do ponownego warunkowego poparcia PO jako mniejszego zła. Co więcej, jeżeli wybory odbyłyby się niedługo, jak straszy Bronisław Komorowski, raczej nie udałoby się powtórzyć wyjątkowo wysokiej frekwencji. Więc straty PiS nie musiałyby być tak wielkie, jak chcieliby to zobaczyć zaklinacze rzeczywistości, choć nie mam wątpliwości, ze wybory te wygrałaby PO. Lech Kaczyński twierdził, ze największym jego błędem było nierozwiązanie parlamentu w sytuacji, gdy PiS miał szansę na ponowną wygraną i zdyskontowanie wyniku z października 2005 i powołanie zamiast tego rządu z Lepperem i Giertychem. Obecnie nie ma tak naprawdę żadnego uzasadnienia dla wcześniejszych wyborów, jednak Donald Tusk mógłby, decydując się na ten krok, zrobić to, czego ostatecznie nie zrobił Jarosław Kaczyński. Samo pojawienie się takiego pomysłu potwierdza moją wcześniejszą tezę, ze PO zamierza rządzić poprzez kampanię wyborczą, co ma być odpowiedzią na używaną przez Jarosława Kaczyńskiego taktykę zarządzania kryzysem. Do podobnych wniosków prowadzi lektura artykułów „Rząd cieni” i „Platforma wszystkich Polaków” w ostatnim „Wprost”. Do czego jednak może to doprowadzić, to już temat na oddzielny tekst.

Budyń78
O mnie Budyń78

https://twitter.com/karnkowski

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka