czyli za co lubię środowisko "agoralne".
Głupcy dzielą się dyletantów i fachowców.
Do jakiej grupy zaliczyć media gazetowowybiórcze ?
Przejrzałem ostatnie przed D-day wydanie GW i czego tam nie ma. Wielki artykuł panegiryk na cześć Lecha W. .Dwa wielkie artykuły kopiące Panów C. i G. . No i oczywista rzecz małe co nieco samego Adama M. . Dla pewności dowalone dopcipnym Panem Ogórkiem jak pałą zomowca. Przypomniałem sobie jak ostatni tydzień cała ta menażeria GaW-ybowa flekowała, skakała, prosiła, odsądzała od czci , wiary i rozumu autorów książki której jeszcze nikt z nich nie znał i zastanawiałem się co to przyniesie ?
Ogłupienie młodzianków. Oooo na pewno . Nie dalej jak wczoraj słyszałem jak taki standardowy młodzieniec czytacz wiadomej prasy, na pytanie czy Lech W. był agentem odpowiedział :
"Nie, nie był. Wiem to stąd bo czytałem że jeden profesor za granicą napisał w jednej pracy że nie był" :))))
Myślę jednak że nasze Światła Loży miały plan bardziej ambitny. Książka Panów C i G. miała stać się trędowata. Niestety jak słyszę dzisiaj nic im z tego nie wyszło.Książka jest przebojem rynkowym a "krewni i znajomi" w obliczu faktów niezbitych podzielili się rolami "wzdłużnie i wszerznie" :
- Jedni próbują dezawułować warsztat i wiedzę Panów Historyków a inni
- jak dwie małpy (z trzech) zakrywają oczy , uszy za to nadmiernie otwierając swoje mordki
I znów słyszę jak za dawnych "dobrych" czasów : Książki nie czytałem ale nie wierzę że Lech W. był agentem.
"Rynce" opadają.
A Lech W. patrzy na to z głupkowatym uśmiechem i mówi :
Głupiec zawsze znajdzie głupszego od siebie, który będzie go uwielbiał.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)