No i stało co stać się musiało. Platforma Olewatelska zrobiła to o czym od dawna mówiła. Przerżnęła swoje oczko w głowie, swój wypieszczony testament i swoje qui pro quo co do Pani Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej.
Ale przecież nie mogło być inaczej.Wszak to Platforma głosiła że ten kto zawłaszcza media zawsze przegrywa wybory. Tak mówiła aż w to uwierzyła i chwatit.
Po co więc teraz szuka winnego w SLD? Czy to nie PO jako partia miłości zaczęła od aresztowania Pana Vogla (znanego bardziej jako - kasjer lewicy) a SLD nic.
Czy to nie PO odgrzało sprawę Krzysztofa Olewnika ? I ciekawe po co ? Może po to że znów Partia Miłości chciała przekonać SLD do głosowania na co trzeba.
Czy to nie Platforma przez ostatnie 3 tygodnie jako Partia miłości na przemian bluzgała jadem ( Niesiołowski - gientelmen PO) i proponowała SLD synekury (no nie kupczyła, nie, DOGADYWAŁA SIĘ ) byle tylko to weto odrzucić ?
I teraz gdy nic nie wyszło z tej Miłości w wykonaniu Partii MIłości, wysyła PO esemesy po całym kraju :).
A ja nie będącą zwolennikiem SLD, tak patrzę na tą miłość PO i myślę dzwonić już na tą niebieską linię czy niech się chłopaki jeszcze pomiłościują?


Komentarze
Pokaż komentarze