Na rynku jak to na rynku. Połączenia, dzielenia i wyłączenia. No i przypadkiem stałem się własnością (intelektualną) firmy działacza PO. Jako pracownik najemny nie interesowało mnie osobiście, do jakiej partii należy mój szef. Bardziej w sferze moich zainteresowań było: czy dobrze płaci, czego wymaga i czy da się w tej fimie pracować.
Początki łatwe nie były. Połączenie przeszło nie bez pewnych hm.. trudności organizacyjnych, no ale co tam jakoś to będzie, lepiej, myślałem. I prawie się nie pomyliłem, było lepiej - lepiej nie mówić.
Nasz szef i jego ludzie wyglądali na rzutkich biznesmenów nowego chowu. Co prawda zdziwiło mnie trochę przemawianie do nas (duża grupa kobiet) z pozycji siedzenia na fotelu i wtrajania chipsów (my karnie staliśmy), ale gadka była niezła, więc dałem sobie spokój z "kulturom".
Nasza siedziba dostała natychmiast nowoczesny sznyt zgodnie z wizualizacją firmy. Nowe kompy + Monitory po prostu cud-miód. Co prawda już po miesiącu okazało się, że komputery o pięknym wyglądzie nie do końca potrafią wykonywać wszystkie operacje, które wykonywały nasze stare maszynki, ale wizaż przede wszystkim. Nowy program komputerowy, który miał nas wprowadzić w świat Nowoczesnej Firmy Trzeciego Tysiąclecia okazał się zmodyfikowanym programem DOS-owym tak z 1992 roku.
Ale sprzedaż ruszyła!!!
Niestety w połowie kwartału, gdy założone plany zostały już wykonane w 90 % (cieszyliśmy się z obiecanej premii) nagle otrzymaliśmy od szefa Plan dodatkowy powiększający plan podstawowy o około 50 % - Planu nie wykonaliśmy - premii nie było.
Osobna sprawa to szefostwo. Miłe gesty i słowa skończyły się w momencie, gdy przypomnieliśmy, że Plan właściwy wykonaliśmy. Przyznam, że pierwszy raz zetknąłem się z tak gwałtowna reakcją swoich szefów. Przez ..dziesiąt lat pracy wielokrotnie byłem świadkiem obsobaczania przez szefów (czasami sam byłem uczestnikiem tego obsobaczania - jako obsobaczany) to jednak przechodziło ludzkie pojęcie. Zacząłem wtedy zauważać, że kadra menadżerska naszej firmy rekrutuje się z osób o specyficznej kulturze. Niektórzy określają taką kulturę jako " granatem oderwany od pługa". I tego pługa nijak nie przysłaniały garnitury Hugo Bossa.
Jedyne, co w firmie działało dobrzeto PieR.
Tam kadra była na poziomie. Młodzi, wykształceni i to dobrze wykształceni ale bez kręgosłupa. Wiedza predysponowała ich na to stanowisko a kręgosłup uległ wymianie na słuszne poglądy.
Naprawdę szkoda że SAPERE AUDE (nie bój się myśleć) zamienili na dobry garnitur i spłacanie w spokoju kredytu.
Tak popatrzyłem na naszych władców z PO i na mojego szefa z PO i nie zauważyłem żadnej różnicy.
Z firmy się zwolniłem z Polską tak się nie da.
39
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (6)