W Polsce, dzięki PO, został poruszony na szeroką skalę problem podatków. Ich wysokości i społecznej sprawiedliwości.
PO twierdzi, że liniowy podatek dochodowy jest prostszy i korzystniejszy dla gospodarki.
Cała reszta natomiast, że szkodliwy i niesprawiedliwy społecznie.
Jacyś politycy twierdzą, że łącznie wszystkie obciążenia to aż ok.75%!!.
Nie wiem ile w tym prawdy. Wiem natomiast, że dzień wolności podatkowej w Polsce, według ekonomistów, wypada gdzieś tak w połowie roku.
Nie wierzę politykom i zakładam wersję optymistyczną – 50%.
Wpadł więc mi do głowy abstrakcyjny pomysł maksymalnego uproszczenia podatków.
Plan zakłada zlikwidowanie wszystkich składek i podatków, ale także wszelkich ulg i odliczeń.
Pozostawiamy tylko 50%, liniowy podatek od dochodów.
Aby zlikwidować zarzucaną przez polityków niesprawiedliwość liniowego, zmieniamy mu nazwę na „podatek połówkowy”.
Teraz już jest sprawiedliwie.
Każdy oddaje dokładnie połowę zarobków.
Biedny oddaje tylko połowę swojej marnej pensji, a bogaty aż połowę swojej fortuny. Nadal więc bogaci pomagają finansowo biednym. Ludzie nic nie zarabiający natomiast nic nie zapłacą. Solidarnie.
Opieka zdrowotna, ZUS i cała reszta opłacana z budżetu. Mniejsza ilość budynków, papierków i biurokratów je przewracających.
Trochę to chore, ale dziś zdrowe też nie jest, więc wielkiej różnicy nie będzie.
Będzie za to prościej i taniej – przynajmniej na chłopski rozum.
Pobranie każdego podatku kosztuje. W skrajnych przypadkach taki koszt może być wyższy niż wpływy (podatek od lokat podobno ma ten problem)
Jeden podatek, to i koszt jednorazowy.
A skoro byłoby taniej, to można by nawet te zaoszczędzone pieniądze wydać na pomoc najbiedniejszym. Albo na inwestycje. Do wyboru.
Co jest złego w takim uproszczeniu?
Jakie to ma negatywne skutki?
Straci na tym budżet?
Ja tu widzę tylko pewne działanie psychologiczne.
Ludzie wolą płacić 7 podatków po 10% i cieszyć się ich niskim poziomem, niż płacić jeden 50%.
Jeśli czarne wizje okazałaby się prawdziwe, to oczywiście należy zmienić wysokość tego podatku do 75%. Do poziomu, który realnie by zaspokoił potrzeby budżetu i.... oczywiście polityków.
Szkoda, że podatki w Polsce nie są ani niskie, ani proste.
p.s. Wpis jest oczywiście maksymalnie ironiczny. Osobiście wcale mi się dochodowy nie podoba.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)